Jesica Dragon - Podolak o diagnozie syna: „Jechałam do domu i wyłam, bo myślałam, że to koniec świata"

2025-11-28 14:21

Autyzm nigdy nie pojawia się „na gotowo”. U Jesici Dragon-Podolak – znanej jako Mama i Miki – wszystko zaczęło się od jednego dramatycznego poranka. Dziś opowiada o diagnozie, strachu, pierwszych łzach i życiu z dzieckiem w spektrum, ucząc się je kochać i rozumieć takim, jakie jest.

Królowe Matki, odc 8- Jesica Dragon-Podolak o wychowywaniu syna z autyzmem

Kim jest Jesica Dragon – Podolak?

Jesica „Jesi” Dragon-Podolak, w sieci znana jako @jestem_jesi, to popularna twórczyni internetowa i mama Mikołaja. Na TikToku zgromadziła ponad 460 000 obserwujących, a jej seria filmów „Mama & Miki” zyskuje dziesiątki tysięcy wyświetleń, także na Instagramie.

W swoich materiałach Jesi pokazuje codzienne życie – humorystycznie, z dystansem i szczerością – równocześnie poruszając tematy wychowania dziecka w spektrum autyzmu. Nie boi się mówić o wyzwaniach, które inni często przemilczają.

Na internecie jednak jej działalność się nie kończy. Aktywnie pracuje na rzecz społeczności neuroróżnorodnej, tworzy piosenki, organizuje akcje charytatywne,  a jej marzeniem jest zbudowanie miejsca, w którym dzieci z niepełnosprawnościami i zaburzeniami będą mogły poczuć się bezpiecznie i komfortowo.

Moment, który zmienia całą przyszłość

Są takie chwile w macierzyństwie, o których nawet trudno opowiadać, bo ciało pamięta je lepiej niż słowa. Jesica Dragon-Podolak, znana z TikToka jako Mama i Miki, właśnie od takiego momentu zaczęła swoją drogę po diagnozę. To był poranek, który podciął jej nogi, ale też sprawił, że zaczęła baczniej patrzeć na rozwój syna.

Miki, jak miał pół roku, trafił do szpitala. Jak się obudziłam rano, to nie oddychał, był fioletowy”.

-opowiada

Po takim doświadczeniu każda mama zaczyna widzieć więcej, czuć mocniej i szybciej reagować. To właśnie wtedy zaczęły się pierwsze pytania, obserwacje, intuicje, które nie dawały jej spokoju. I choć nikt nie jest gotowy na „coś więcej”, to ten strach paradoksalnie popchnął ją do szukania odpowiedzi, których Miki bardzo potrzebował.

Kiedy diagnoza brzmi jak koniec, a okazuje się początkiem

Nikt nie uczy nas, jak czytać medyczne dokumenty dotyczące własnego dziecka. Nie uczą nas też, jak nie brać ich do siebie, jak nie utożsamiać ich z przyszłością. Jesica przyznaje, że pierwsze orzeczenie złamało ją bardziej, niż sama diagnoza.

Jak przeczytałam o tej niepełnosprawności intelektualnej, to jechałam do domu w samochodzie i wyłam po prostu, bo miałam wrażenie, że to już jest koniec świata”.

-wspomina

Te słowa znamy aż za dobrze, bo tak właśnie wygląda zderzenie z nieznanym. Ale potem przychodzi codzienność, która uczy, że dziecko to nie rubryki ani definicje. Z czasem okazało się, że Miki to inteligentny, zabawny, empatyczny chłopak, który nigdy nie przestał być sobą. A Jesica – choć wtedy o tym nie wiedziała, miała w sobie dużo więcej siły, niż myślała.

Relacje po swojemu: nie każde dziecko potrzebuje tłumu

W świecie dzieci wszystko kręci się wokół rówieśników, zabaw i „kto z kim siedzi w ławce”. Ale u dzieci w spektrum wygląda to inaczej i właśnie o tym opowiada Jesica. Wprost, bez oceniania, pokazując, że różnice nie są niczym złym.

Jego w ogóle nie ciągnie do dzieci. On nie lubi dzieci, on to mówi wprost, że on nie lubi dzieci.”

-mówi

Miki nie musi dopasowywać się do schematu, w którym „powinien lubić grupę” albo „powinien mieć dużo kolegów”. Najważniejsze, że ma swoich dwóch sprawdzonych przyjaciół, przy których może być sobą. A mama, zamiast martwić się tym, co „typowe”, nauczyła się celebrować relacje, które są prawdziwe, nawet jeśli jest ich mniej.

Z jeszcze jakimi trudnościami się mierzą? Jaki jest Miki w domu? Co z jego tatą? Na te i inne pytania odpowiadamy w najnowszym odcinku!

M jak Mama Google News