Gadające misie i smartwatche dla dzieci. Jakie dane mogą trafiać do producentów?

Wręczenie dziecku nowego gadającego misia to dla wielu z nas gwarancja chociaż chwili upragnionego spokoju. Pilnujemy czasu przed ekranem i blokujemy dziwne strony z wiarą w pełne bezpieczeństwo malucha. Zagrożenie leży jednak zupełnie gdzie indziej, bo to sama zabawka potrafi po cichu nagrywać to, co dzieje się w pokoju.

Dwaj chłopcy siedzą na pufie i korzystają z tabletu. O bezpieczeństwie dzieci w sieci przeczytasz na MJM.
Autor: Magnific/ Freepik.com
  • Jak podaje organizacja Berlin Group, inteligentne zabawki potrafią po cichu zapisywać dokładną lokalizację oraz głos malucha
  • Uważne sprawdzenie opcji prywatności w telefonie to absolutnie najważniejszy krok przed zakupem nowego smartwatcha dla dziecka
  • Z opublikowanych dokumentów amerykańskiej komisji handlu wynika, że domowy asystent głosowy bardzo często przechowuje nagrania bez żadnego limitu czasu
  • Brak mocnego hasła i rzadkie aktualizacje sprawiają, że zupełnie obca osoba może błyskawicznie sprawdzić dokładne miejsce pobytu naszej pociechy

Jakie dane o dzieciach zbierają inteligentne zabawki i zegarki?

Interaktywne misie i nowoczesne zegarki wyglądają jak zwykłe zabawki, ale w rzeczywistości gromadzą sporo informacji o naszych maluchach. Jak możemy przeczytać w dokumencie opublikowanym przez Berlin Group, te sprzęty potrafią zapisywać nie tylko zdjęcia i lokalizację, ale też adresy internetowe oraz głos dziecka. Często te informacje wędrują prosto na serwery producenta, a my nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia ich na samym urządzeniu.

Dlaczego w ogóle tak się dzieje? Producenci tłumaczą, że potrzebują tych informacji, na przykład konkretnych nazw kontaktów z telefonu, aby funkcja rozpoznawania mowy działała w pełni poprawnie. Niestety nagrania głosu, które mogą zawierać bardzo prywatne szczegóły z życia naszej rodziny, są często przechowywane przez długi czas i używane do innych celów, chociażby do badań nad tym, jak maluchy bawią się sprzętem.

Czy asystent głosowy nagrywa dziecko w domu? Wyjaśniamy

Kiedy dziecko prosi domowego głośnika o włączenie piosenki, urządzenie nie tylko wykonuje to polecenie, ale też zapisuje cały dźwięk i tworzy z niego gotowy tekst. Z dokumentów udostępnionych przez amerykańską Federalną Komisję Handlu (w skrócie FTC) wynika, że popularni asystenci głosowi domyślnie przechowują takie nagrania bez żadnego limitu czasu, aby na ich podstawie uczyć i udoskonalać swoje systemy. Co ciekawe, profile najmłodszych użytkowników bardzo często zawierają prawdziwe imię dziecka, jego płeć i dokładną datę urodzenia. Nawet jeśli rodzic postanowi całkowicie skasować nagrania dźwiękowe w ustawieniach telefonu, zdarzało się już w przeszłości, że firmy zatrzymywały u siebie sam tekst takich rozmów do ulepszania własnych usług. To jasno pokazuje, że warto zachować dużą ostrożność, kiedy wpuszczamy do pokoju dziecka sprzęty potrafiące nas podsłuchiwać.

Jakie zabawki są bezpieczne dla dziecka

Na co zwrócić uwagę przed zakupem smartwatcha dla dziecka?

Zanim zdecydujemy się przynieść do domu nowy gadżet, warto zajrzeć do ustawień i sprawdzić kilka kluczowych rzeczy:

  • czy sprzęt ma domyślnie wyłączone śledzenie lokalizacji i reklamy
  • czy polityka prywatności jest napisana prostym językiem zrozumiałym dla każdego rodzica
  • czy urządzenie wyraźnie daje nam znać i na przykład świeci, kiedy zaczyna nagrywać dźwięk
  • czy oprogramowanie zegarka lub zabawki aktualizuje się całkowicie automatycznie
  • jak długo dana firma przechowuje informacje o użytkownikach na swoich serwerach

Przejrzenie tych opcji zajmuje zazwyczaj tylko krótką chwilę, a daje nam ogromną kontrolę nad tym, co dokładnie dzieje się z informacjami o naszych pociechach. Francuski urząd ochrony danych (CNIL) w swoich wytycznych mocno przypomina, że rodzice powinni mieć zawsze jasny wybór i łatwą możliwość odrzucenia zgody na gromadzenie dodatkowych informacji w samej aplikacji.

Brak zabezpieczeń w aplikacjach. Czym to grozi w praktyce?

Słabo zabezpieczone oprogramowanie do obsługi mówiących zabawek to często po prostu otwarte drzwi do naszego życia prywatnego. Brak solidnych haseł i rzadkie aktualizacje sprawiają, że zupełnie obca osoba może bez większego problemu przejąć kontrolę nad programem w naszym telefonie. W takiej sytuacji ktoś z zewnątrz momentalnie zyskuje dostęp do historii lokalizacji dziecka i jego osobistych informacji.

Większość zabawek podłączonych do internetu na bieżąco wysyła informacje do różnych zewnętrznych firm, a sami twórcy gadżetów nie zawsze dbają o odpowiednią ochronę przesyłania tych danych. Dlatego dobrym pomysłem jest upewnienie się, że sprzęt ma ustawione wysokie zabezpieczenia już w momencie wyjęcia go z pudełka. Tylko w ten sposób zminimalizujemy ryzyko, że ktoś niepowołany włamie się do systemu i podejrzy, gdzie aktualnie spędza czas nasze dziecko.

Zabawki z lat 90., które dzieci wciąż uwielbiają