- Dzieci płaczą po przegranej, ponieważ dopiero uczą się regulować złość i rozczarowanie.
- Zachowanie rodziców pokazuje dziecku, jak spokojnie przyjąć niekorzystny wynik.
- Celowe pozwalanie dziecku na wygraną nie pomaga mu oswoić porażki.
- Po grze lepiej zapytać o najlepszy ruch niż skupiać rozmowę na wyniku.
- Gry kooperacyjne zmniejszają presję rywalizacji i uczą współpracy.
Dlaczego dziecko płacze, gdy przegrywa w planszówki?
Wspólne granie w planszówki miało być miłym sposobem na spędzenie niedzieli, ale znowu kończy się rzucaniem pionkami i płaczem. Maluch bardzo chce wygrać, a kiedy to się nie udaje, w domu wybucha prawdziwa awantura. Trudno wtedy o radość ze wspólnego czasu, bo stres udziela się całej rodzinie, a kolejny wieczór kończy się po prostu kłótnią.
Dzieci dopiero uczą się radzić sobie z trudnymi emocjami, a przegrana często mocno uderza w ich poczucie pewności siebie. Nie potrafią jeszcze nabrać dystansu do zabawy i zapanować nad złością, więc pokazują to w najprostszy sposób, czyli łzami lub krzykiem. Jak możemy przeczytać na portalu edukacyjnym KidsHealth, dorośli odgrywają tutaj kluczową rolę, bo maluchy po prostu naśladują ich zachowanie i to właśnie od nich uczą się znosić porażki.
Jak uczyć dziecko radzenia sobie z przegraną? Przydatne rady
Zanim wyciągniemy kolejną grę z szafy, warto ustalić kilka prostych reguł, które pomogą wszystkim opanować nerwy:
- gratulujemy zwycięzcy, nawet jeśli jest nim młodszy brat lub siostra
- cieszymy się z wygranej, ale absolutnie nie dokuczamy tym, którzy przegrali
- chwalimy fajne i mądre zagrania innych uczestników zabawy
- traktujemy siebie nawzajem z szacunkiem i trzymamy się zasad gry
- skupiamy się na wspólnej zabawie, a nie na tym, kto zdobył najwięcej punktów
Te zasady przydadzą się nie tylko w domu, ale też na podwórku czy w przedszkolu. Dziecko szybko zrozumie, że wspólna gra to przede wszystkim śmiech i zabawa, a nie tylko nerwowy wyścig po pierwsze miejsce.
O co pytać dziecko po skończonej grze, żeby uniknąć kłótni?
Kiedy plansza wędruje z powrotem do pudełka, dobrym pomysłem jest całkowite odcięcie się od tematu tego, kto wygrał, a kto zajął ostatnie miejsce. Zamiast roztrząsać wynik, warto po prostu zapytać malucha, co poszło mu dzisiaj najlepiej i z jakiego ruchu jest najbardziej dumny. Można też spokojnie porozmawiać o tym, co następnym razem chciałby zrobić inaczej, żeby grało mu się łatwiej i przyjemniej. Takie podejście zdejmuje z dziecka presję i pokazuje mu, że liczy się sam udział i to, jak fajnie spędziliśmy razem czas. Jeśli maluch czuje, że mógł coś zrobić lepiej, można zaproponować mu wspólne przećwiczenie tego elementu przed kolejną rodzinną rozgrywką.
Gry kooperacyjne zamiast rywalizacji. Jak działają na dzieci?
Jeśli domowe gry planszowe nadal wywołują za dużo napięcia, świetnym rozwiązaniem są planszówki, w których wszyscy grają w jednej drużynie. W takich zabawach nie ma jednego zwycięzcy i nikt nie odpada, więc od razu znika powód do płaczu czy żalu. Cała rodzina musi razem główkować, żeby pokonać przeszkody i dotrzeć do wspólnego celu.
Badanie opublikowane na łamach czasopisma Journal of Applied Behavior Analysis pokazało, że takie wspólne działanie wyraźnie zmniejsza u dzieci zachowania agresywne, a uczy je chęci do wzajemnej pomocy. Co ciekawe, w grach opartych na współpracy o wiele chętniej biorą udział te bardziej nieśmiałe maluchy, dla których zwykła rywalizacja i strach przed porażką są zbyt dużym stresem. Wybierając ten rodzaj planszówek, sprawiamy, że granie znowu staje się spokojnym i wesołym czasem dla wszystkich domowników, a nikt nie ucieka od stołu ze łzami w oczach.
Czy rodzic powinien czasem dać dziecku wygrać?
Nie trzeba za każdym razem grać z dzieckiem na pełnych obrotach, zwłaszcza gdy dopiero poznaje zasady. Można wybrać łatwiejszy wariant gry, udzielać wskazówek lub wyrównać szanse. Lepiej jednak nie przegrywać celowo i nie udawać, że dziecko zwyciężyło samodzielnie. Prawdziwa, spokojnie przeżyta porażka uczy więcej niż sukces ustawiony przez dorosłego.