Miała być świetna zabawa, skończyło się na SOR. Takie wypadki zdarzają się każdemu

Dziecięce wypadki nie zawsze wynikają z braku ostrożności. Często dochodzi do nich podczas zwykłych zabaw z rodzicami, które miały sprawić radość i budować bliskość. Ratownik medyczny przekonuje, że nie da się wyeliminować wszystkich zagrożeń, a kluczowe jest znalezienie rozsądnej równowagi między bezpieczeństwem a dziecięcą aktywnością.

Domowe wypadki są wyjątkowo częste
Autor: screen Instagram/ Getty Images Domowe wypaski są wyjątkowo częste
  • Wiele dziecięcych urazów zdarza się podczas zabaw organizowanych przez rodziców.
  • Ratownik medyczny podkreśla, że nie każdy wypadek można przewidzieć lub całkowicie wyeliminować.
  • Aktywne zabawy wspierają rozwój równowagi, układu nerwowego i relacji z rodzicami.
  • Nadmierne skupianie się na zagrożeniach może prowadzić do ograniczania wartościowych aktywności.
  • Ekspert zachęca, by oprócz ostrożności znać także podstawy pierwszej pomocy

Medialna retoryka odnośnie wypadków dzieci w domu może dawać rodzicom złudne przekonanie, że są w stanie zapanować nad każdą sytuacją. Jeśli zastosują zabezpieczenia w mieszkaniu, będą mieli odpowiednią wiedzę i ostrożność, to nic złego się nie wydarzy. Nic bardziej mylnego.

Wypadek oznacza rzecz niemożliwą do przewidzenia. Takie zdanie pamiętam ze studiów

- przekonuje nas ratownik medyczny i tata czwórki dzieci, Jarosław Sowizdraniuk. 

A filmy, które można odnaleźć w sieci to idealny przykład na to, jak wiele ma on racji. 

Zabawy z rodzicami, które kończą się urazami

W internecie mnóstwo jest filmików z zabawami organizowanymi przez rodziców, które kończą się niemałymi urazami. Na jednym z takich widzimy rodziców, którzy skaczą na nie do końca napompowany materac, na którym leży ich syn, celem wybicia go w powietrze. Niestety chłopiec wybija się tak niefortunnie, że ląduje na ścianie.

Na innym, podobnym, rodzice organizują zjazd ze schodów. Ich synek zjeżdża po nim w zabawkowym samochodziku i mimo koca położonego przy ścianie nie hamuje, tylko wypada z pojazdu, uderzając buzią o ścianę. Na takie wypadki aż trudno patrzeć. Jednak zdarzają się nawet najlepszym rodzicom...

Nie każdy wypadek da się przewidzieć

Filmiki z niebezpiecznymi zabawami rodziców pokazałyśmy naszemu ekspertowi, który o dziwo, nie był zaskoczony, ani nie potępiał takich zabaw. Jak mówił Jarosław Sowizdraniuk w wywiadzie dla MjakMama24.pl:

Super zabawa, ale zdarzył się wypadek. Trzeba być z natury mocno przezornym, że w świetniej zabawie znaleźć zagrożenia – pomyśleć, że jest za mało miejsca. Łatwiej jest przyjąć, że takie rzeczy po prostu się zdarzają… Ja osobiście mam na przykład taką wewnętrzną rozterkę, gdy mowa jest o zespole dziecka wstrząsanego. Rozumiem jako medyk, że jest to zagrożenie, że przeciążenia są bardzo duże, ale jestem też daleki od skrajności w stylu, że nagle zaniecham zabaw w samolot, tańczenia, brania dzieci na barana. To są rzeczy, które też rozwijają układ nerwowy, równowagę

Jak się okazuje, ratownik, będący prywatnie tatą czwórki dzieci, w takich wygłupach widzi więcej plusów niż ryzyka. 

Dziś diagnozujemy dzieci, chodzimy z nimi na wszelkie terapie - sensoryczne, fizjoterapeutyczne. Jeszcze niedawno takie interwencje nie były potrzebne, być może dlatego, że byliśmy w ruchu. A dodatkowo przecież takie zabawy budują świetną relację. Jak wspominamy dzieciństwo, to często o takich wygłupach z rodzicami myślimy od razu

- wyjaśnia swoje podejście Jarosław Sowizdraniuk.

Może więc, zamiast myśleć o kolejnych ograniczeniach i głowić się nad wizjami kolejnych niebezpieczeństw czyhających na nasze dzieci, lepiej dobrze poznać zasady pierwszej pomocy? A potem, oczywiście w ramach rozsądku, zwyczajnie dobrze się bawić...?