- Badanie z 2024 roku ujawnia, że przebodźcowanie sensoryczne to przyczyna zmęczenia rodzicielstwem u aż 75% rodziców
- Ciągła irytacja spowodowana hałasem i bałaganem to prosta droga do wypalenia rodzicielskiego
- Naukowcy wyjaśniają, jak mózg broni się przed nadmiarem bodźców i dlaczego tak trudno wtedy opanować złość
- Stworzenie w domu tak zwanej „cichej wyspy” jest kluczem do odzyskania równowagi i spokoju
Dlaczego hałas i bałagan tak irytują? To może być przebodźcowanie sensoryczne
Klocki walające się po podłodze, głośne bajki i niekończące się wołanie „Mamo, tato!”… Jeśli na samą myśl o tym czujesz, jak narasta w tobie irytacja, to wiedz, że nie jesteś sam. To zjawisko ma swoją nazwę: przebodźcowanie sensoryczne, czyli stan, w którym mózg nie jest w stanie przetworzyć nadmiaru napływających bodźców. Według badania opublikowanego w 2024 roku, zmaga się z nim aż 75% rodziców, zwłaszcza tych mieszkających w miastach.
Co najczęściej jest zapalnikiem? Główne wyzwalacze tego stanu to:
- kłótnie między dziećmi (wskazało je 42% badanych),
- ciągły hałas (37%),
- oraz wszechobecny bałagan (36%).
Co ciekawe, wspomniana analiza pokazała, że to zmęczenie rodzicielstwem częściej dotyka osób w związkach małżeńskich (76%) niż tych samotnie wychowujących dzieci (67%). Warto pamiętać, że to nie jest oznaka bycia złym rodzicem, a zupełnie naturalna, obronna reakcja wyczerpanego układu nerwowego.
Co dzieje się w mózgu podczas przebodźcowania? Tak zaczyna się wypalenie rodzicielskie
Naukowcy w jednej z publikacji z 2025 roku wyjaśnili, co dokładnie dzieje się w naszej głowie w takich momentach. Używając rezonansu magnetycznego, odkryli, że mózg w obliczu nadmiaru bodźców zewnętrznych, takich jak dźwięki czy obrazy, próbuje się chronić. Wzmacnia aktywność swoich „wewnętrznych” sieci, odpowiedzialnych za myślenie i kontrolę impulsów, jednocześnie osłabiając te „zewnętrzne”, sensoryczne.
Ten mechanizm obronny tłumaczy, dlaczego w chwilach przebodźcowania tak trudno nam normalnie funkcjonować i jesteśmy o krok od wybuchu złości. To prosta droga do wypalenia rodzicielskiego. Jak zauważają eksperci, jego kryteria spełnia nawet 65% pracujących rodziców. Czujemy się wtedy emocjonalnie odcięci od dzieci i przechodzimy w tryb przetrwania.
Kącik relaksu w domu. Jak go urządzić, by uciec od hałasu i przebodźcowania?
Kluczem do odzyskania równowagi jest stworzenie w domu przestrzeni do wyciszenia, tak zwanej „cichej wyspy”. Jak podpowiadają specjaliści zajmujący się wspieraniem rodzin, nie musi to być wcale osobny pokój, wystarczy wydzielony kącik w sypialni czy salonie. Warto zadbać tam o miękkie, ciepłe oświetlenie, elementy tłumiące hałas (np. gruby dywan, ciężkie zasłony) oraz wygodne miejsce do siedzenia. Taka przestrzeń, dostępna zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, staje się bezpieczną przystanią, gdy domowy chaos zaczyna przytłaczać.
Jak natychmiast się uspokoić? Dwa proste sposoby na opanowanie złości
Gdy czujesz, że napięcie sięga zenitu, dobrym pomysłem może być sięgnięcie po słuchawki i włączenie spokojnej muzyki lub dźwięków natury. Badanie Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) z 2024 roku wykazało, że odpowiednio dobrane dźwięki mogą obniżyć poziom hormonu stresu, kortyzolu, nawet o 25%. Trzeba jednak pamiętać, że kluczowe jest, aby muzyka była dla ciebie przyjemna, w innym wypadku może przynieść odwrotny skutek. Warto połączyć to z prostym ćwiczeniem oddechowym. Wystarczy wziąć trzy głębokie, świadome oddechy, co pomoże natychmiast obniżyć napięcie i wrócić do równowagi.