Jak znaleźć rybę bez metali ciężkich czyli bezpieczna dieta w ciąży

2019-08-12 13:47 Agnieszka Roszkowska
Czy jedzenie ryb w ciąży jest bezpieczne?
Autor: _photos.com|photos.com Czy jedzenie ryb w ciąży jest bezpieczne?

Lekarze zalecają, by dieta w ciąży była bogata w ryby, a jednocześnie od kilku lat głośno jest o tym, że ryby żyjące w mocno zanieczyszczonych morzach zawierają szkodliwe dla zdrowia i ciąży metale ciężkie: rtęć, kadm, ołów, cynk i miedź. Jak znaleźć rybę bez metali ciężkich, którą można bezpiecznie jeść w ciąży?

Dieta w ciąży powinna być bogata w ryby morskie, które zawierają kwasy omega-3, konieczne do prawidłowego rozwoju dziecka. Ale ryby są z roku na rok bogatsze również w szkodliwe dla zdrowia metale ciężkie: rtęć, kadm, ołów, cynk i miedź, a także dioksyny.

Szczególnie niebezpieczna dla kobiet ciężarnych jest rtęć, która w postaci metylortęci wchłania się z przewodu pokarmowego do krwi i może przedostawać się przez łożysko do płodu. Skutkiem działania rtęci mogą być poważne komplikacje neurologiczne, takie jak niedorozwój umysłowy, uszkodzenie wzroku i słuchu u dziecka).

Czy można jakoś rozwiązać tę kwadraturę koła i dostarczyć dziecku, to czego potrzebuje, nie narażając go jednocześnie na kontakt z trucizną?

Czytaj: Dieta kobiety w ciąży powinna być bogata w ryby

Ryby, których nie powinnaś jeść w ciąży

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w 2004 r. wydał zalecenie niespożywania przez kobiety ciężarne gatunków ryb szczególnie zanieczyszczonych rtęcią: marlina, miecznika, rekina i tuńczyka. Na szczęście, w Polsce gatunki te – poza tuńczykiem – nie są popularne. Najwięcej rtęci jest w rybach drapieżnych i tych, które długo żyją (np. tuńczyki dożywają 10 lat).

– Jednak łosoś łososiowi nierówny – twierdzi prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Jeśli jest poławiany w mocno zanieczyszczonych wodach, takich jak Bałtyk, także będzie zawierał rtęć, bo łatwo ją kumuluje. Może również zawierać bardzo szkodliwe dioksyny. Dlatego ja zalecałabym, aby kobiety w ciąży jadły łososia z dużą ostrożnością – maksymalnie 100 g w tygodniu.

Czytaj: Zdrowe odżywianie w ciąży: jak powinna wyglądać dieta ciężarnej

Warto wiedzieć
  • Z ryb często spożywanych w Polsce najwięcej rtęci zawiera ryba maślana, poza tym: okoń, węgorz, płoć, dorsz (dane: Morski Instytut Rybacki w Gdyni, 2010).
  • Najmniej rtęci zawierają: krewetki, małże, ostrygi, śledzie, sardynki, mintaj i świeży łosoś – tak podaje większość dostępnych źródeł.

Ryby z hodowli bardziej skażone

W 2004 r. naukowcy amerykańscy przebadali zawartość 14 szkodliwych substancji w łososiach wolno żyjących i hodowlanych. Wyszło im, że nawet najbardziej skażony dziki łosoś był lepszy niż najmniej skażony łosoś hodowlany – szczególnie wysoka była zawartość dioksyn.

Autorzy badań postulowali, aby nie jeść więcej niż pół porcji łososia z farm w ciągu miesiąca. Jednak europejskie i amerykańskie urzędy zajmujące się bezpieczeństwem żywienia, uzgodniły, że wyniki tego badania nie zmieniają dotychczasowych ustaleń i że spożywanie jednej porcji łososia tygodniowo jest nadal uważane za bezpieczne.

Pamiętaj:

  • Eksperci są zgodni, że najzdrowsze są ryby z Pacyfiku i Oceanu Atlantyckiego. Mało zanieczyszczone jest również morze Północne.
  • Nie są natomiast polecane ryby z hodowli, chociaż np. hodowle w Norwegii wydają się bezpieczne, zwłaszcza że od 2004 r. poprawiono jakość karmy, którą karmiono ryby hodowlane.
  • Na pewno nie powinnaś jeść ryb ze słabo kontrolowanych hodowli w Azji: pangi, ryby maślanej, tilapii.

Ryby w czasie ciąży o jeść je, czy nie?

Obecność rtęci i jej potencjalny wpływ na dziecko jest obecnie najczęstszym straszakiem, którego się używa, ostrzegając przed jedzeniem ryb w ciąży. Jednak warto zwrócić uwagę, czy nie są strachy na wyrost. Oczywiście, warto wybierać te gatunki ryb, które rtęci mają najmniej, ale okazuje się, że wszystkie ryby występujące na polskim rynku – z wyjątkiem ryby maślanej – mają taką zawartość rtęci, że nie stanowi to zagrożenia dla zdrowia.

Dlatego coraz więcej jest głosów, że nie ma sensu straszyć nim ciężarnych, bo korzyść z jedzenia ryb wielokrotnie przewyższa ryzyko związane z rtęcią. Gdy od czasu do czasu zjesz małą porcję nawet mocno zanieczyszczonej ryby, nie jest to groźne, np. spożycie 100 g tuńczyka powoduje przeniknięcie do organizmu 0,38 ppm rtęci, co nie powoduje przekroczenia bezpiecznego dla zdrowia poziomu.

Naukowcy z Harvardu wykazali, że kobiety spożywające duże ilości ryb w czasie ciąży (powyżej 340 g) miały wyższe stężenia rtęci we krwi, ale ich dzieci... wykazywały również lepsze wyniki w rozwoju ośrodkowego układu nerwowego!

Miały lepiej rozwinięte umiejętności językowe i lepszą koordynację wzrokowo-ruchową niż dzieci matek, które jadły mniej ryb. Korzyści wynikające ze spożycia ryb były jeszcze bardziej widoczne, gdy mamy świadomie wybierały gatunki ryb o niskim ryzyku skażenia rtęcią.

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, dlaczego w ciąży boli kręgosłup i jak można sobie pomóc w takiej sytuacji. A także: jakie formalności trzeba załatwić po urodzeniu dziecka, kiedy warto kupić niemowlakowi szumiącą zabawkę i jak przystawiać malca do piersi.

Kup dostęp od 2,50 zł
mjm 12/19
KOMENTARZE
milena
|

Koleżanki! Koledzy (jeśli to czytają)! Apeluję, do Was!
Absolutnie nie jest moim celem krytykowanie autora artykułu, jednak wydaje mi się, że nie był świadomy pewnych aspektów. Jako dietetyk, a za dwa miesiące - lekarz, chciałabym zwrócić uwagę, że to nie jest tak, że możemy do woli "zajadać się rtęcią" póki nie przekroczymy dopuszczalnej dawki dobowej. Nie sądzę, żeby każdy z nas, robił sobie badania genetyczne pod kątem efektywności działania enzymów szlaków usuwających metale ciężkie z organizmu, więc ani ja, ani pewnie Państwo, nie mamy pojęcia jak sprawnie u nas te mechanizmy działają. Z rtęcią, ołowiem czy innymi metalami ciężkimi jest tak, że ich dawki akumulują się. I trwa to u niektórych miesiącami, a nawet latami (sic!) żeby pozbyć się metalu, z przyjętego jakiegoś banalnego czasami źródła (np. kiedyś do farb ściennych był dodawany ołów jako środek przeciwdrobnoustrojowy).
Osobiście, będąc w ciąży nie ryzykowałabym jedzenia ryb z zanieczyszczonych źródeł. Myślę tu o polskich rybach, bo... bo w Polsce żyjemy i nie oszukujmy się - trudno jest zdobyć świeże ryby atlantyckie/pacyficzne/morza północnego. Nie mówię, że nie możliwe, ale o wiele wygodniejsze i tańsze jest kupienie dorsza, który miły pan z działu rybnego z dużego hipermarketu zapakuje nam, podczas gdy robimy nasze regularne zakupy. Jest po prostu po drodze. I duże prawdopodobieńśtwo jest, ze tak zrobimy.
Piszę to, bo sama tak kupowałam. Dziś jestem ostrożniejsza.

minino
|

Osobiście w obawie o własne zdrowie nawet nogi nie zanurzyłbym w Bałtyku, nie mówiąc o zjedzeniu czegokolwiek co w nim pływa, a ryby hodowlane omijam szerokim łukiem, szczególnie te azjatyckie i norweskie.