Jak znaleźć rybę bez metali ciężkich, czyli bezpieczna dieta w ciąży

Czy jedzenie ryb w ciąży jest bezpieczne?
Autor: _photos.com|photos.com Czy jedzenie ryb w ciąży jest bezpieczne?

Lekarze zalecają, by dieta w ciąży była bogata w ryby, a jednocześnie od kilku lat głośno jest o tym, że ryby żyjące w mocno zanieczyszczonych morzach zawierają szkodliwe dla zdrowia i ciąży metale ciężkie: rtęć, kadm, ołów, cynk i miedź. Jak znaleźć rybę bez metali ciężkich, którą można bezpiecznie jeść w ciąży?

Dieta w ciąży powinna być bogata w ryby morskie, które zawierają kwasy omega-3, konieczne do prawidłowego rozwoju dziecka. Ale ryby są z roku na rok bogatsze również w szkodliwe dla zdrowia metale ciężkie: rtęć, kadm, ołów, cynk i miedź, a także dioksyny.

Szczególnie niebezpieczna dla kobiet ciężarnych jest rtęć, która w postaci metylortęci wchłania się z przewodu pokarmowego do krwi i może przedostawać się przez łożysko do płodu. Skutkiem działania rtęci mogą być poważne komplikacje neurologiczne, takie jak niedorozwój umysłowy, uszkodzenie wzroku i słuchu u dziecka).

Czy można jakoś rozwiązać tę kwadraturę koła i dostarczyć dziecku, to czego potrzebuje, nie narażając go jednocześnie na kontakt z trucizną?

Czytaj: Dieta kobiety w ciąży powinna być bogata w ryby

Ryby, których nie powinnaś jeść w ciąży

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w 2004 r. wydał zalecenie niespożywania przez kobiety ciężarne gatunków ryb szczególnie zanieczyszczonych rtęcią: marlina, miecznika, rekina i tuńczyka. Na szczęście, w Polsce gatunki te – poza tuńczykiem – nie są popularne. Najwięcej rtęci jest w rybach drapieżnych i tych, które długo żyją (np. tuńczyki dożywają 10 lat).

– Jednak łosoś łososiowi nierówny – twierdzi prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Jeśli jest poławiany w mocno zanieczyszczonych wodach, takich jak Bałtyk, także będzie zawierał rtęć, bo łatwo ją kumuluje. Może również zawierać bardzo szkodliwe dioksyny. Dlatego ja zalecałabym, aby kobiety w ciąży jadły łososia z dużą ostrożnością – maksymalnie 100 g w tygodniu.

Czytaj: Zdrowe odżywianie w ciąży: jak powinna wyglądać dieta ciężarnej

Warto wiedzieć
  • Z ryb często spożywanych w Polsce najwięcej rtęci zawiera ryba maślana, poza tym: okoń, węgorz, płoć, dorsz (dane: Morski Instytut Rybacki w Gdyni, 2010).
  • Najmniej rtęci zawierają: krewetki, małże, ostrygi, śledzie, sardynki, mintaj i świeży łosoś – tak podaje większość dostępnych źródeł.

Ryby z hodowli bardziej skażone

W 2004 r. naukowcy amerykańscy przebadali zawartość 14 szkodliwych substancji w łososiach wolno żyjących i hodowlanych. Wyszło im, że nawet najbardziej skażony dziki łosoś był lepszy niż najmniej skażony łosoś hodowlany – szczególnie wysoka była zawartość dioksyn.

Autorzy badań postulowali, aby nie jeść więcej niż pół porcji łososia z farm w ciągu miesiąca. Jednak europejskie i amerykańskie urzędy zajmujące się bezpieczeństwem żywienia, uzgodniły, że wyniki tego badania nie zmieniają dotychczasowych ustaleń i że spożywanie jednej porcji łososia tygodniowo jest nadal uważane za bezpieczne.

Pamiętaj:

  • Eksperci są zgodni, że najzdrowsze są ryby z Pacyfiku i Oceanu Atlantyckiego. Mało zanieczyszczone jest również morze Północne.
  • Nie są natomiast polecane ryby z hodowli, chociaż np. hodowle w Norwegii wydają się bezpieczne, zwłaszcza że od 2004 r. poprawiono jakość karmy, którą karmiono ryby hodowlane.
  • Na pewno nie powinnaś jeść ryb ze słabo kontrolowanych hodowli w Azji: pangi, ryby maślanej, tilapii.

Ryby w czasie ciąży o jeść je, czy nie?

Obecność rtęci i jej potencjalny wpływ na dziecko jest obecnie najczęstszym straszakiem, którego się używa, ostrzegając przed jedzeniem ryb w ciąży. Jednak warto zwrócić uwagę, czy nie są strachy na wyrost. Oczywiście, warto wybierać te gatunki ryb, które rtęci mają najmniej, ale okazuje się, że wszystkie ryby występujące na polskim rynku – z wyjątkiem ryby maślanej – mają taką zawartość rtęci, że nie stanowi to zagrożenia dla zdrowia.

Dlatego coraz więcej jest głosów, że nie ma sensu straszyć nim ciężarnych, bo korzyść z jedzenia ryb wielokrotnie przewyższa ryzyko związane z rtęcią. Gdy od czasu do czasu zjesz małą porcję nawet mocno zanieczyszczonej ryby, nie jest to groźne, np. spożycie 100 g tuńczyka powoduje przeniknięcie do organizmu 0,38 ppm rtęci, co nie powoduje przekroczenia bezpiecznego dla zdrowia poziomu.

Naukowcy z Harvardu wykazali, że kobiety spożywające duże ilości ryb w czasie ciąży (powyżej 340 g) miały wyższe stężenia rtęci we krwi, ale ich dzieci... wykazywały również lepsze wyniki w rozwoju ośrodkowego układu nerwowego!

Miały lepiej rozwinięte umiejętności językowe i lepszą koordynację wzrokowo-ruchową niż dzieci matek, które jadły mniej ryb. Korzyści wynikające ze spożycia ryb były jeszcze bardziej widoczne, gdy mamy świadomie wybierały gatunki ryb o niskim ryzyku skażenia rtęcią.

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka
KOMENTARZE
milena
|

Koleżanki! Koledzy (jeśli to czytają)! Apeluję, do Was!
Absolutnie nie jest moim celem krytykowanie autora artykułu, jednak wydaje mi się, że nie był świadomy pewnych aspektów. Jako dietetyk, a za dwa miesiące - lekarz, chciałabym zwrócić uwagę, że to nie jest tak, że możemy do woli "zajadać się rtęcią" póki nie przekroczymy dopuszczalnej dawki dobowej. Nie sądzę, żeby każdy z nas, robił sobie badania genetyczne pod kątem efektywności działania enzymów szlaków usuwających metale ciężkie z organizmu, więc ani ja, ani pewnie Państwo, nie mamy pojęcia jak sprawnie u nas te mechanizmy działają. Z rtęcią, ołowiem czy innymi metalami ciężkimi jest tak, że ich dawki akumulują się. I trwa to u niektórych miesiącami, a nawet latami (sic!) żeby pozbyć się metalu, z przyjętego jakiegoś banalnego czasami źródła (np. kiedyś do farb ściennych był dodawany ołów jako środek przeciwdrobnoustrojowy).
Osobiście, będąc w ciąży nie ryzykowałabym jedzenia ryb z zanieczyszczonych źródeł. Myślę tu o polskich rybach, bo... bo w Polsce żyjemy i nie oszukujmy się - trudno jest zdobyć świeże ryby atlantyckie/pacyficzne/morza północnego. Nie mówię, że nie możliwe, ale o wiele wygodniejsze i tańsze jest kupienie dorsza, który miły pan z działu rybnego z dużego hipermarketu zapakuje nam, podczas gdy robimy nasze regularne zakupy. Jest po prostu po drodze. I duże prawdopodobieńśtwo jest, ze tak zrobimy.
Piszę to, bo sama tak kupowałam. Dziś jestem ostrożniejsza.

minino
|

Osobiście w obawie o własne zdrowie nawet nogi nie zanurzyłbym w Bałtyku, nie mówiąc o zjedzeniu czegokolwiek co w nim pływa, a ryby hodowlane omijam szerokim łukiem, szczególnie te azjatyckie i norweskie.