- Chodziki na kółkach nie uczą chodzenia i mogą zaburzać rozwój równowagi
- Zmuszanie niemowlaka do wstawania na siłę nie przyspiesza nauki chodzenia
- Długie siedzenie w bujaczku lub foteliku ogranicza rozwój ruchowy dziecka
- Najlepiej sprawdzają się bosa stopa, mata edukacyjna i stabilny pchacz
- Raczkowanie i chwiejne kroki to naturalny etap rozwoju niemowlęcia
Kiedy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić? Naturalny rozwój
Wielu rodziców z niecierpliwością czeka na pierwsze kroki malucha w okolicach jego pierwszych urodzin. Zanim to jednak nastąpi, dziecko musi zazwyczaj przejść przez etap raczkowania, co ma miejsce najczęściej między siódmym a dziesiątym miesiącem życia. Z czasem maluch zaczyna powoli podciągać się przy meblach i stawiać swoje pierwsze, bardzo chwiejne kroczki.
Zmuszanie niemowlaka do szybkiego chodzenia na siłę nie jest dobrym pomysłem, ponieważ jego ciało musi samo dojrzeć do takiego wysiłku. Jak podaje Amerykańska Akademia Pediatrii, najważniejsze to pozwolić dziecku swobodnie badać otoczenie i wzmacniać mięśnie we własnym tempie. Nawet jeśli twoje dziecko czasem wraca do raczkowania na podłodze, robi to po prostu dlatego, że tak jest mu w danej chwili najszybciej i najwygodniej.
Dlaczego tradycyjne chodziki dla niemowląt to zły pomysł?
Choć nazwa sugeruje coś zupełnie innego, popularne chodziki na kółkach wcale nie uczą chodzenia i mogą stwarzać ogromne niebezpieczeństwo w domu:
- opóźniają rozwój równowagi oraz podstawowych umiejętności ruchowych
- przyczyniają się do bardzo groźnych upadków ze schodów
- ułatwiają dziecku ściągnięcie na siebie gorącej zupy lub kawy ze stołu
- zwiększają ryzyko problemów z biodrami oraz nawyku chodzenia na palcach
Zamiast kupować dziecku sprzęt na kółkach, bezpieczniej będzie wybrać stabilny pchacz, który ma z przodu wygodny uchwyt i nie przewraca się przy mocnym pociągnięciu. Świetnie sprawdzi się także zwykła mata edukacyjna lub stabilny stolik do zabawy, przy którym dziecko może samo stawać i stawiać kroki w bok.
Zbyt dużo czasu w foteliku i bujaczku. Czym to grozi dla malucha?
Zamykanie dziecka na długie godziny w różnych ciasnych siedziskach prowadzi do problemu nazywanego zespołem dziecka w pojemniku (czyli braku swobody przez ciągłe siedzenie w bujaczkach i nosidełkach). Ogranicza to ruchy kręgosłupa, przez co maluch nie ma jak w pełni ćwiczyć rączek i nóżek na podłodze. Jak czytamy na portalu ChoosePT, takie ciągłe przesiadywanie w jednym miejscu mocno blokuje naturalny rozwój niemowlaka.
Brak częstego ruchu na otwartej przestrzeni sprawia, że dzieci o wiele później zaczynają uczyć się siadać, raczkować i ostatecznie stawiać kroki. Mięśnie malucha stają się po prostu słabsze, a jego ogólna koordynacja ruchowa znacznie spada. Z tego powodu szpital dziecięcy Lurie w Chicago radzi, aby maluch spędzał przynajmniej połowę swojego czasu czuwania w ciągu dnia leżąc i bawiąc się na brzuszku.
Jak pomóc dziecku w nauce chodzenia? Proste i bezpieczne metody
Najlepszym sposobem na zachęcenie malucha do ruchu jest kładzenie jego ulubionych zabawek na podłodze tuż poza jego bezpośrednim zasięgiem. Kiedy twoje dziecko staje się bardziej zwinne, dobrym pomysłem będzie zbudowanie w salonie małego toru przeszkód z poduszek i pustych kartonów. Jeśli w waszym domu są schody, warto zamontować na nich solidne bramki i pokazać dziecku, jak ma bezpiecznie zginać kolana przy schodzeniu w dół na czworaka. Warto też pamiętać, że do nauki chodzenia nie są potrzebne żadne usztywniane buty czy specjalne wkładki korygujące, ponieważ na domowym dywanie najlepiej sprawdza się po prostu bosa stopa lub skarpetka z gumową podeszwą.