Casting na nianię - czyli nowa ciocia w domu

2020-03-04 10:01 Szymon Kępka
Casting na nianię
Autor: Getty Images

Rodzice wracają do pracy. Dziecko musi zostać w domu. I w sytuacji, w której dziadkowie są młodzi – jeszcze pracują, albo urzędują gdzieś kilkaset kilometrów od wnuczki – potrzebna jest pomoc. Najlepiej niania z doświadczeniem, choć i te bez obycia okazują się perełkami.

Na moment wcielamy się w jurorów znanego talent show i robimy casting. Raz, że to potrzebne – bo w sumie ktoś do tej pory obcy wchodzi do rodziny. Dwa, podejmujesz wybór, jesteś szefem. Budujące, ale władzy pod żadnym pozorem nie można nadużywać!

Poszukiwania dobrych referencji

Kto inny może dać dobre referencje niż zaufani, doświadczeni rodzice. To w gronie przyjaciół, znajomych i rodziny najczęściej szukamy niań i ludzi do pomocy w domu. To oni, byli pracodawcy są najlepszym recenzentem pracy osób, których szukamy.

To delikatna sprawa, bo z jednej strony szukasz kogoś kto stanie się członkiem rodziny – ze względu na dziecko i to, żeby dać mu jak najlepsze warunki. Z drugiej za to, że ktoś będzie nową ciocią [albo może wujkiem – o tym zaraz] trzeba zapłacić. Jak podaje jeden z internetowych serwisów, które pośredniczą w poszukiwaniu niań – za taką usługę [choć to okrutne określenie] należy zapłacić od 10 do 50 złotych za godzinę [to ceny panujące w Warszawie – zdarzają się niższe, ale zwykle to osoby z niewielkim doświadczeniem].

Cena zależy od zakresu pracy, referencji, doświadczenia czy miejsca pracy [dojazdu]. Szczególnie, że co do zakresu są tacy, którzy oprócz opieki do dzieci, szukają kompleksowej pomocy domowej, która to prasuje, sprząta i gotuje. Wszystko opcjonalne. W przypadku pośrednictwa internetowego stawki są raczej sztywne. Inaczej gdy ktoś jest z polecenia. Wtedy przy negocjacjach można wystartować z niższego pułapu i spotkać się po środku. Koniec końców, wyjdzie tyle samo ile w necie ale i tak warto spróbować. Poza tym warto cenić ludzi za ciężką pracę. W końcu oszczędzać na rodzinie? Nie uchodzi.

Czytaj: Gdy tata ma wyjść z dzieckiem - 5 fajnych miejsc, gdzie malec oszaleje z radości

Męski punkt widzenia

Ktoś powie, że mając przed oczyma filmowe i serialowe "babysitter" stereotypowo niania będzie panią w dojrzałym wieku, w fartuszku i okularach, która ugotuje, przytuli i zabawi. Ale będzie konsekwentna i nie pozwoli na podjadanie słodyczy przed snem. Jednak premiera filmu Pani Doubtfire miała miejsce już długie lata temu, tak też trendy znacznie mogły ulec zmianie.

Czytaj: Nadmiar cukru w diecie dziecka: jakie są skutki jedzenia słodyczy u dzieci?

Inne filmowe nianie miały po naście lat i na studiach zajmowały się dorywczo opieką nad dziećmi. Jeszcze inne tak bardzo pokochały dzieci po swoim macierzyństwie, że postanowiły zajmować się nie tylko swoimi ale także cudzymi pociechami. Kombinacji jest mnóstwo. W każdym z tych przypadków – bardzo patrzymy na to, jak ktoś prezentuje się na zewnątrz. A na to, zwracają uwagę – podobno najbardziej panowie/ojcowie/my. Stąd trudno szukać kogoś, kto może straszyć dzieci długimi pazurami albo niezadbanym ubraniem.

Jasne, są przypadki w których nie należy oceniać książek po okładce, a owa niania będzie złotem! Trudno jednak myśleć, że jeśli ktoś nie dba o siebie, zadba o nasze dziecko. Warto tu ustawić czerwoną lampkę i zwrócić uwagę. Co do innych spraw zewnętrznego wizerunku. Krótko: Stereotypom na nie. Wygląd nie zawsze opisuje kompetencje. Czasem ktoś niepozorny może być skarbem, a ktoś kto świetnie się prezentuje na rozmowie kwalifikacyjnej może zajmować się paznokciami, tipsami i smartfonem – zamiast dzieckiem. Najważniejsze są kompetencje i tego się trzymajmy w wyborze niani.

Ważne umiejętności

Powierzamy dziecko nowej osobie. Dziecko musi ją "poczuć", zaprzyjaźnić się i trzeba w krótkim czasie zbudować relację. To niełatwe więc oprócz ciepłego usposobienia i serduszka ze złota, dobrze żeby nowa "ciocia" potrafiła to i owo. Chodzi tu o praktyczne umiejętności udzielania pierwszej pomocy, radzenia sobie w trudnych sytuacjach – gdy np. listonosz albo komornik dobija się do drzwi, albo gdy nagle przypali się garnek albo trzeba ugasić patelnię z gorącym olejem.

Generalnie – proste zasady, że nie gasimy wodą, że drzwi się zamyka a nie wietrzy włamywaczom okazję do wbicia na kwadrat, że jak się pali to uciekać i że dziecko jest najważniejsze. Niby takie umiejętności to stereotypowo domena męska, ale zawód niani wciąż wśród mężczyzn nie jest tak popularny. Z jednej strony nie widzę w tym nic zdrożnego: ojcowie też są świetnymi matkami – kiedy trzeba, a dziecko potrzebuje obojga rodziców. Kto wie, może trendy się zmienią i to mężczyźni będą kojarzeni z instynktem macierzyńskim. Ten tacierzyński mógłby zostać z macierzyńskim zrównany, ale żyjemy w Polsce i tutaj poglądy zmienia się tylko w czasie wielkich rewolucji.

Super, gdy niania może dać dziecku coś wartościowego, jak wiedza. Oczywiście nie trzeba tutaj uczyć malucha wzoru na wysokość graniastosłupa prostego [jakby ktokolwiek to wiedział] albo pokazywać fizycznych doświadczeń, przy których chata może pójść z dymem. Chodzi o to żeby nie sadzać dziecka przed telewizorem i pójść na łatwiznę, żeby nie płakało.

Opieka to zabawa

Z nianią warto się zaprzyjaźnić. W przypadku nieco zasobniejszych portfeli, ludzie wyjeżdżają na narty, egzotyczne wakacje czy wczasy. Wtedy, żeby na moment złapać oddech od pędu za rodzicielskim ideałem – na miejscu wypoczynku przyda się ktoś do pomocy.

Zwykle oferują to gwiazdkowe – albo aspirujące do gwiazdek hotele. Ale ktoś swój, komu – zgoda fundujesz wakacje a na nich wikt i opierunek – możesz zaufać, sprawi że masz szansę na odpoczynek w stu procentach. A dzięki temu łatwiej po powrocie do kraju zarabiać kolejne pieniądze. Ma to sens. Bez nadużywania władzy pracodawcy. Serio, to takie polskie. Jak płacę to wymagam i ma być po mojemu. A jak nie to drzwi – są tam! Nie można tak. Zawsze trzeba odwrócić sytuację i pomyśleć jakbyśmy się czuli, gdyby szef nam truł nad głową, że jak wydał na nas pieniądze to musimy chodzić jak w szwajcarskim zegarku.

Jasne - zasady, umowa, dżentelmeńskie ustalenia. To sprawy nadrzędne. Ale zapłata za opiekę nad dzieckiem nie może prowadzić do tego, by komukolwiek móc urągać i wykorzystywać go jak roboczego woła. Władza uzależnia, ale zapędy warto wrzucić do ostrzałki i nieco utemperować

Więcej artykułów Szymona i innych odjechanych Ojców znajdziesz na stronie jestemtwoimstarym.pl

Szymon Kępka
Szymon Kępka
Reporterski mikrofon z 8 letnim bagażem doświadczeń radiowych i telewizyjnych. Jest tam gdzie trzeba być. Rzeczy niemożliwe realizuje od ręki, cuda natychmiast, paczka pieluch w niehandlową niedzielę? - proszę bardzo! Potrafi spakować wszystko i wszystkich do passata kombi. Prywatnie ojciec kilkumiesięcznej Marii. Pieluchy przewija szybciej niż mechanicy wymieniają koła w formule jeden.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie! Z kodem rabatowym: "wiosna" tylko 2,50 zł za 96 stron porad o zdrowiu! Dodatkowo otrzymasz dostęp do numerów archiwalnych. W nr 4/2020 „Zdrowia m.in.: poradnik alergika, choroby zakaźne pod lupą, „młody” zawał serca, mity o recyklingu.

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 4/2020
KOMENTARZE