Spacer po męsku – czyli tata z wózkiem na osiedlu

2020-02-13 11:42 Szymon Kępka
Spacer po męsku
Autor: Getty Images

Z chodzeniem to bywa różnie, bo raz wyjdzie się na ludzi, a raz trzeba pójść na spacer z wózkiem. I czy Ci się to podoba czy nie, tata spacerować powinien – bo to buduje więzi. Poza tym nie ma nic bardziej męskiego niż wziąć dziewczynę na spacer. Szczególnie, gdy ma kilka miesięcy, sika w pieluchy i wymaga od Ciebie głównie tego, żebyś był.

Są dwie możliwości. Albo to lubisz, albo unikasz. Bo wyjście na spacer po całym dniu pracy [albo przed] to najczęściej zwyczajnie dodatkowy obowiązek dnia.

Przychodzisz urobiony po pachy z pracy w kopalni, korpo albo sklepie ze stolarką okienną, masz chęć nie robić absolutnie nic, chwycić tylko piwko, coś z lodówki i beztrosko poleżeć. Już wiesz – z innych tekstów – że jako ojciec masz parę innych obowiązków, więc leżenie na kanapie to tylko w środku nocy, gdy dziecko już dawno kima.

I teraz, nie chce Ci się, szukasz wymówek, wolisz obejrzeć telewizję, bolą Cię nogi i stopy się pocą-nocą [też tak macie, że jak się rymuje to trzeba to powiedzieć?] Generalnie jesteś na nie. Spacery - nie. Znoszenie wózka z szóstego piętra bez windy – absolutnie nie.

Czytaj: Matka po porodzie - wspieraj ile się da

Spacer - same plusy

Z jednej strony okej, rozumiem. Z drugiej, jesteś ojcem, rusz się, oddychanie w czterech ścianach przez cały dzień to dla dziecka niezbyt rozwojowe zajęcie – więc jak wymagać od niego, żeby nagle było mistrzem raczkowania, albo recytowania alfabetu. No właśnie. Ale jeśli, lubisz spacery, jesteś chłop do rany przyłóż i nawet zmęczony wybierzesz się w rundkę po osiedlu – to super! Tata miesiąca, medal z ziemniaka i trochę sportu – to zawsze się przyda. I co najważniejsze. Jesteś też ostoją stylu, ociekasz lansem i nawet w wyciągniętych dresach wyglądasz jak Ronaldo – dlatego spacer z dzieckiem po osiedlu to wyjątkowa szansa na wiele rzeczy – które można zrobić po drodze.

Czytaj: Sport młodego ojca — czyli w czym rodzicom pomoże dbanie o formę

Pewny siebie przyciągasz zazdrosne spojrzenia. Nie od dzisiaj wiadomo, że damskie oko przyciąga pewny siebie mężczyzna, a nic innego nie budzi zazdrości bardziej – niż druga kobieta. A Ty, przy odrobinie szczęścia masz w wózku cudo-świata. Stąd z automatu stajesz się obiektem westchnień sąsiadek co to marzą o idealnym zięciu dla swoich córek i wyznacznikiem bycia cool dla singielek – które otwarcie mówią, że samej jest super – a w samotności mówią sobie, że rodzina [z kimś tak fajnym jak Ty] to byłoby coś.

Jest coś łechcącego w tym, że ktoś się za nami ogląda. To pokazuje, że jeszcze tacy ostatni – ojcowie, nie jesteśmy i że świat nadal stoi otworem. To budujące, bo w okresie tacierzyństwa łatwo złapać dodatkowy podbródek czy oponkę [albo dwie]. Co więcej, co jeszcze pomyślą sobie sąsiedzi gdy zobaczą Ciebie pełnego radości i zadowolenia – sunącego po osiedlu z wózkiem. No, że w życiu masz super, że w domu idealnie, że żona/partnerka cudowna. A co, niech widzą. Nie jeden piłkarz Ekstraklasy skwitowałby to hasłem: się gra, się ma!

Rewia mody w dresiku

Niby spacer z córką/albo synem to wcale nie paryskie wybieg mody. Zgoda. Kreacja nie jest tu specjalnie ważna. Ma być wygodnie, smart, dresik, ortalionik albo softshell. Ale trzeba patrzeć na praktykę. Na przykład: Przyda się dużo kieszeni. Idziesz do sklepu, kupujesz proszek do prania, trzy wody mineralne, paczkę fistaszków i dziesięć batonów. Większe rzeczy włożysz do wózka [ten koszyk na dole jest na zakupy, a nie na zużyte pieluchy jakby co] a reszta myk – do kieszeni. Nie wychodzisz ze spożywczego obładowany jak mongolski sprzedawca zboża [z całym szacunkiem, bo to wspaniali ludzie] tylko zmyślnie, wszystko pakujesz do kieszonek.

Czytaj: Szał zakupów - Stary radzi, jak nie zbankrutować przed narodzinami dziecka

Po drugie ważne żeby było ciepło i przewiewnie. Na spacerze – jak w górach, pogoda jest zmienna i czasem nie sposób uciec przed deszczem albo upałem. Dlatego warto zimą mieć dodatkową czapkę, rękawiczki albo kalesony. Latem, krótkie spodnie [może takie odpinane jak survivalowcy] czapka z dachem i okulary. Te ostatnie to w ogóle jest osobny rozdział. Bo okulary oprócz dodawania Ci punktów do lansu, ratują twoje oczy przed promieniowanie UV, pozwalają na zajęcie dziecka – gdy to akurat postanowi zapłakać. Fakt, że w 90 procentach przypadków okulary skończą swój żywot pogryzione, poślinione albo doszczętnie połamane. Ale uratować dziecko przed płaczem, oto szczyt bohaterstwa w wykonaniu ojca.

Lokalna turystyka

Spacer z wózkiem to szansa na poznanie wszystkiego co wokół domu. To dlatego, że w przypadku małego dziecka, czterech [lub trzech] kółek w wózku i tym, że ze ścieżkami i chodnikami w Polsce bywa różnie – można maksymalnie wybrać się na kilkukilometrowy spacer. Jeśli w okolicy jest las – to super, ale warto zadbać o większe – grube kółka. Żeby nie brodzić w błocie i nie uszkodzić wstrząsami malucha.

Co więcej, spacer to możliwość żeby poznać lokalną społeczność. Tu pani w piekarni, tu inna w spożywczym, a jeszcze ktoś inny w mięsnym czy sklepie metalowym. Zawsze dobrze jest mieć ziomków z osiedla. Budowanie przyjaźni to co prawda proces długotrwały, ale szansa na zniżkę i zakupowe negocjacje – całkiem spora. Czasem jak zapomnisz grosika to nie musisz donosić, albo dostaniesz ciastko ekstra. Przyjemne z pożytecznym. Oprócz tego, wchodząc do sklepu z wózkiem z automatu możesz liczyć na pierwszeństwo w kolejce albo punkty na starcie – że fajny tata zaszczycił obecnością lokalny sklepik. Ale gdy trafi nas niehandlowa niedziela, pogoda dopisuje i słońce przygrzewa w tatusiową głowę – można rozejrzeć się za miejscami aktywności, także dla całej rodziny.

Czytaj: Jak pilnować malucha, żeby się nie zepsuł, czyli lekarze, badania, obserwacje

Możliwości jest moc

Od placów zabaw, przez baseny, boiska i miejsca gdzie rozkładasz koc i patrzysz sobie na roztaczające się w oddali wyziewy metanu z okolicznych kominów elektrociepłowni. Na bieżąco z wynikami Modelowa sytuacja. Jest popołudnie, za chwilę transmisja z konkursu skoków albo mecz szczypiornistów. Dawniej myślałbyś ile piwek jest przygotowanych na tę okazję i czy na pewno kupiłeś solone orzeszki. Teraz w domu roztacza się płacz i jęki, dziecko trzeba nosić i pilnować. Pech chce, że gdy chcesz posłuchać przedmeczowego studia – akurat czujesz, że pielucha jest pełna i trzeba szybko przewinąć – żeby się nie przelało [każdy to ma]. Ostatecznie sportowe emocje przeradzają się w emocje walki o przetrwanie i desperackie próby uratowania kanapy przed zaplamieniem.

Twoi ulubieńcy przegrywają, masz zły humor. Jedna wielka porażka. Ale gdybyś akurat był na spacerze – wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Dlaczego? Bo z automatu notujesz trzy zwycięstwa.

  1. Odpoczywa mama dziecka – to już sukces dla relacji w domu i jej świętego spokoju.
  2. Oglądasz meczyk na smartfonie albo słuchasz relacji przez bezprzewodowe słuchawki [fajna rzecz, bo masz wolne ręce i nie plączesz się w kable].
  3. Twoja drużyna od razu ma lepsze morale i wygrywa kolejne ligowe spotkanie. Trzy wygrane w jedno popołudnie.

Jest jednak ważna rzecz: uważaj na to. Meczyk wciąga, fajnie się patrzy, emocje sięgają czasem zenitu, a na drodze masa samochodów, rowerzystów i hulajnogistów [tych na hulajnogach]. Pamiętaj, że najważniejsze na spacerze jest dziecko i trzeba go pilnować, jak oka w głowie. Bezpośrednio po meczu można też spokojnie zadzwonić do najlepszego kumpla i obgadać dlaczego lewy obrońca zagrał piach i dlaczego sędzia nie odgwizdał karnego. Pielęgnowanie przyjaźni przez dziecięce spacery. To brzmi jak czwarte zwycięstwo na horyzoncie.

Ważne! Spacer to w sumie kwalifikuje się jako aktywność fizyczna. A aktywność to sport. I jeśli założymy, że sport to zdrowie – a bez zdrowia ani rusz; to trudno unikać spacerów z dziećmi. Inaczej mówiąc: dzieci to samo zdrowie.

Więcej artykułów Szymona i innych odjechanych Ojców znajdziesz na stronie jestemtwoimstarym.pl

Szymon Kępka
Szymon Kępka
Reporterski mikrofon z 8 letnim bagażem doświadczeń radiowych i telewizyjnych. Jest tam gdzie trzeba być. Rzeczy niemożliwe realizuje od ręki, cuda natychmiast, paczka pieluch w niehandlową niedzielę? - proszę bardzo! Potrafi spakować wszystko i wszystkich do passata kombi. Prywatnie ojciec kilkumiesięcznej Marii. Pieluchy przewija szybciej niż mechanicy wymieniają koła w formule jeden.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

DLA CIEBIE ZA DARMO! Szykujesz się do porodu? Chcesz wiedzieć co cię czeka, jak sobie radzić? Co może Ci pomóc? Koniecznie pobierz nasz specjalny poradnik, stworzony przez ekspertów!

Czytaj więcej
Porodówka - przewodnik dla rodzącej mamy, okładka
KOMENTARZE