To dlatego darmowe gry nic nie kosztują. Wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy

Darmowe gry na telefon wydają się świetnym sposobem na rozrywkę bez wydawania pieniędzy. W rzeczywistości wiele z nich zarabia na reklamach, mikropłatnościach i danych użytkowników. Sprawdź, jak działają takie aplikacje i jak wyjaśnić dziecku ich mechanizmy bez straszenia.

Skupiona dziewczynka trzyma smartfon. O ukrytych kosztach darmowych gier dla dzieci przeczytasz na MJM.
Autor: Publishing Group/ Getty Images To dlatego darmowe gry nic nie kosztują. Wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy
  • Darmowe gry najczęściej zarabiają na reklamach, mikropłatnościach i danych użytkowników.
  • Dzieci są szczególnie narażone na psychologiczne mechanizmy zachęcające do zakupów.
  • Wiele aplikacji zbiera informacje o sposobie korzystania z telefonu i zainteresowaniach użytkownika.
  • Warto wyłączyć możliwość przypadkowych zakupów w ustawieniach urządzenia.
  • Rozmowa o reklamach i prywatności pomaga dziecku świadomiej korzystać z internetu.

Dlaczego darmowe gry na telefon nic nie kosztują? Wyjaśniamy

Wszyscy uwielbiamy aplikacje, za które nie trzeba płacić przy pobieraniu z sieci. Dzieci chętnie instalują kolejne darmowe gry na telefon, ciesząc się, że codzienna zabawa nie wiąże się z żadnymi wydatkami. Jak możemy przeczytać na stronie Better Internet for Kids, krąży jednak pewne stare i bardzo trafne powiedzenie, które mówi, że jeśli coś w internecie jest darmowe, to znaczy, że to ty jesteś produktem.

Twórcy gier opierają się na modelu biznesowym, w którym zarabiają głównie na wyświetlaniu reklam i mikropłatnościach (drobnych wydatkach za wirtualne monety lub ulepszenia). Według ustaleń kanadyjskiego Uniwersytetu York, firmy stosują przeróżne rodzaje irytujących okienek, byle tylko zatrzymać uwagę malucha. Zamiast płacić z góry prawdziwą gotówką, płacimy swoim czasem oraz tym, co robimy w trakcie samej rozrywki.

Jakie sztuczki w aplikacjach naciągają dzieci na wydatki?

Twórcy stosują przeróżne triki psychologiczne, żeby uśpić czujność malucha i wyciągnąć od graczy pieniądze:

  • wyskakujące okienka z reklamami, które celowo trudno zamknąć
  • oferty ograniczone czasowo i wielkie odliczenia zegara na ekranie
  • pakiety niespodzianki, w których maluch płaci, ale nie wie, co dokładnie wylosuje
  • namawianie do podawania niepotrzebnych informacji o sobie w zamian za nagrodę w grze

Brytyjski urząd Information Commissioner's Office przypomina, by pilnować takich pułapek, ponieważ dzieci często podejmują szybkie i nieprzemyślane decyzje pod wpływem wielkich i kolorowych przycisków. Dobrym pomysłem może być całkowite zablokowanie opcji kupowania dodatków w ustawieniach systemu, żeby uniknąć później nieprzyjemnych niespodzianek na wyciągu z konta.

Królowe Matki odc. 3- Dominika Serowska o presji wywieranej na matki.

Zbieranie danych o graczu. Co dokładnie wiedzą o nas twórcy?

Prawdziwym celem darmowych programów wcale nie jest tylko dostarczanie wesołej rozrywki. Z analiz zebranych w bazie arXiv jasno wynika, że cały ten biznes opiera się na ciągłym przekazywaniu prywatnych informacji firmom reklamowym. Dzieci po prostu grają w najlepsze, a w tym samym czasie ich sprzęt dyskretnie dzieli się z obcymi ludźmi tym, co klikają, w co najbardziej lubią grać i ile czasu spędzają przed ekranem.

Producenci korzystają ze specjalnych identyfikatorów, które pozwalają im dokładnie śledzić każdy ruch użytkownika w urządzeniu. Chociaż można wyłączyć to śledzenie w odpowiednich ustawieniach prywatności, niewiele osób zdaje sobie sprawę z takiej możliwości i pozostawia ją włączoną. Użytkownicy najczęściej w ogóle nie mają pojęcia, jakie konkretnie dane są im zabierane i w czyje ręce ostatecznie trafiają, by wyświetlać im spersonalizowane (czyli dobrane specjalnie pod ich gust i wiek) reklamy.

Jak wytłumaczyć dziecku, że to ono jest towarem w internecie?

Najlepszym rozwiązaniem na co dzień jest szczera rozmowa przy stole, absolutnie bez niepotrzebnego straszenia i krzyku. Warto usiąść razem do ulubionej gry malucha i spokojnie pokazać mu na konkretnych przykładach, z czego tak naprawdę żyją jej twórcy. Możemy wprost zapytać dziecko, czy zastanawiało się kiedyś, dlaczego ekran co chwilę pokazuje mu filmy z innymi zabawkami i dlaczego zachęca do kupienia lśniącego miecza za prawdziwe złotówki. Dobrym pomysłem może być tłumaczenie prostym językiem, że każdy nasz klik zostawia w sieci ślad, a wielkie firmy traktują te ślady jak cenną mapę, dzięki której doskonale wiedzą, jak skłonić nas do kolejnych zakupów. Pamiętajmy przy tym, że każdy młody człowiek dojrzewa we własnym tempie, więc dobór słów najlepiej dopasować bezpośrednio do jego wieku oraz codziennych doświadczeń.

Jak nauczyć dzieci mądrego korzystania z elektroniki? 5 najważniejszych zasad