Lekarze odsyłali ich tłumacząc, że to "tylko wirus". Mylili się, w ciele 5-letniego Marcela rósł guz

2023-08-28 11:37

Marcel pierwszy raz trafił do szpitala mając zaledwie kilka miesięcy. Przez kolejne lata życia problem bólów brzucha powracał, pojawiały się też wymioty, a lekarze twierdzili tylko, że dziecko ma skłonność do wirusów. Przez ich pomyłkę chłopiec walczy dziś o zdrowie i życie. Jest żywiony pozajelitowo, bo w jego ciele przez ten czas rósł ogromny guz.

Przez pomyłkę lekarzy Marcel jest dziś niepełnosprawny.
Autor: Screenshot, Interwencja Polsat. Przez pomyłkę lekarzy Marcel jest dziś niepełnosprawny.

W zeszłym roku złe samopoczucie Marcela, bóle brzucha i wymioty nasiliły się do tego stopnia, że rodzice wezwali do niego karetkę. Odmówiono im jednak pomocy. Dziś chłopiec jest niepełnosprawny. Państwo Leszczyńscy, mieszkający w małej miejscowości niedaleko Suwałk, próbowali polubownie dojść do porozumienia ze szpitalem, w celu uzyskania renty. Placówka jednak wypiera się winy. 

Dowiedz się: Z pozoru niegroźne, mogą świadczyć o poważnej chorobie. Jak rozpoznać objawy nowotworu u dziecka?

Poradnik Zdrowie: Gadaj Zdrów EXTRA, odc. 2 Rak piersi

Przeczytaj: "Dla dziecka rak, to nie wyrok". Wywiad z profesorem onkologii o nowotworach dziecięcych

Ignorancja szpitala w Suwałkach

O tragicznym przypadku 5-letniego Marcela, poinformowali dziennikarze Polsatu w programie "Interwencja". W trakcie swojego dzieciństwa, synek państwa Leszczyńskich kilkakrotnie trafiał do szpitala.

- Zawsze był wirus nieznanego pochodzenia wpisywany w karty szpitalne - mówi rozżalona mama, pani Anna, dziennikarzom Interwencji.

W kwietniu ubiegłego roku chłopiec znowu trafił do szpitala w Suwałkach i znów został wypisany, jako zdrowe dziecko. Mimo tego, bóle brzucha niebawem powróciły. Jak relacjonuje mama Marcela, jej synek krzyczał z bólu, turlał się próbując przynieść sobie ulgę. Wtedy Leszczyńscy zadzwonili po karetkę, która odmówiła przyjazdu. 

Chłopiec miał wówczas jedynie 34 stopnie temperatury, a na pogotowiu twierdzono, że pewnie termometr jest wadliwy.

- "Zmieńcie termometr" - jakbyśmy tu jakąś patologią byli. Pogotowie nie przyszło, a to helikopter powinien być i zawieźć go do Białegostoku - opowiada dla "Interwencji" dziadek chłopca.

Guz miał 15 cm

W rezultacie Marcel jednak trafił do szpitala, tyle że w Białymstoku, gdzie od razu zadecydowano o operacji. Na jelicie cienkim chłopca znajdował się 15 cm guz. Lekarze twierdzili, że wcześniej go nie było. 

Mały chłopiec przeszedł w sumie aż trzy operacje, ale mimo to nie jest zdrowy. Chłopiec musi być żywiony pozajelitowo, co trwa kilkanaście godzin dziennie. Specjalny pokarm dowożony jest do niego z Centrum Zdrowia Dziecka. Rodzice chłopca chcieli polubownie uzyskać od szpitala rentę na synka. Niestety, placówka nie widzi swojej winy.

- Adwokat napisał do szpitala o wyjaśnienie w tej sprawie, to odpisali, że to nie jest ich wina, tylko wina rodziców, rodzice zaniedbali dziecko - mówi ojciec 5-latka w Polsacie.

Sprawa trafi do sądu

Rodzice chłopca rozpoczęli sprawę sądową. Szpital odmówił dziennikarzom komentarza.

"Mając na uwadze ochronę danych wrażliwych, do których należą informacje związane z diagnostyka i leczeniem pacjentów, a także obowiązkiem ustawowym zachowania tajemnicy lekarskiej, Szpital Wojewódzki w Suwałkach informuje, iż nie będzie udzielał informacji związanej z leczeniem osoby" - napisała placówka w oficjalnym piśmie. 

Dowiedz się: Dzieci z nowotworami są silniejsze niż dorośli. „Okłamują rodziców, by mama już nie płakała”