Publikujesz zdjęcia dziecka w Internecie? Sharenting może kosztować je prywatność

2026-04-14 10:09

Zrobienie słodkiego zdjęcia i wrzucenie go do sieci to dla wielu rodziców odruch — kilka lajków, miły komentarz, pamiątka „dla rodziny”. Problem w tym, że nawet niewinne fotki potrafią zostawić trwały ślad i uruchomić kłopoty, których dziś nie widać. Sharenting może uderzyć w prywatność i bezpieczeństwo dziecka także wtedy, gdy intencje są najlepsze.

Zdjęcia dziecka

i

Autor: Alexsander-777/ Pixabay.com
  • Jak podaje czasopismo Frontiers in Psychology, głównym powodem publikowania zdjęć dzieci w Internecie jest zwykła potrzeba zdobycia lajków oraz akceptacji otoczenia
  • Ponad 80 procent dzieci poniżej drugiego roku życia ma już bogatą historię w mediach społecznościowych bez jakiejkolwiek świadomej zgody
  • Otwarte profile w sieci to najprostsza droga do kradzieży tożsamości malucha oraz niebezpiecznego zjawiska cyfrowego porwania
  • Według francuskiego organu ochrony danych CNIL, najlepszym wyjściem jest wysyłanie zdjęć przez zamknięte komunikatory lub naklejanie wesołych emotikonek na twarz dziecka
W Polsce jest już więcej PSÓW niż DZIECI! Dlaczego młodzi wolą kupić PSA? - Komentery

Dlaczego wrzucamy zdjęcia dzieci do sieci? Co to jest sharenting

Codzienne życie z maluchem to mnóstwo wspaniałych chwil, którymi po prostu chcemy się pochwalić bliskim. Takie zjawisko doczekało się nawet swojej nazwy i dzisiaj określa się je jako sharenting, czyli regularne publikowanie w internecie zdjęć oraz informacji o własnym dziecku. Działanie to stało się u nas bardzo powszechne, a wielu młodych rodziców czuje dużą presję otoczenia, by na bieżąco relacjonować rozwój swojego syna lub córki.

Jak możemy przeczytać na łamach czasopisma Frontiers in Psychology, powodem takiego zachowania jest najczęściej potrzeba wsparcia i zdobycia akceptacji w postaci lajków oraz miłych komentarzy od znajomych. Rodzice często czują się samotni w nowej życiowej roli i szukają w sieci poczucia przynależności do grupy innych mam i ojców. Publikowanie zdjęć staje się sposobem na pokazanie, jak dobrze radzimy sobie z wychowaniem, a także formą budowania wirtualnej kroniki rodzinnej.

Ślad cyfrowy małego dziecka. Kiedy zaczyna się naruszanie prywatności

Często nie zdajemy sobie sprawy, że wrzucając zdjęcie z USG lub fotkę noworodka prosto ze szpitala, zaczynamy tworzyć ślad cyfrowy naszego dziecka na długo zanim ono samo zrozumie, czym jest Internet. Dane pokazują, że ponad 80 procent dzieci, które nie skończyły jeszcze dwóch lat, ma już swoją bogatą historię w mediach społecznościowych. To spory kłopot, ponieważ wszystko to dzieje się bez zgody samego zainteresowanego, co zdaniem badaczy z Italian Journal of Pediatrics stanowi poważne naruszenie jego prawa do prywatności.

Taka Internetowa aktywność rodziców może w przyszłości bardzo mocno uderzyć w psychikę dziecka, obniżając jego poczucie własnej wartości i dając mu poczucie, że zupełnie nie ma kontroli nad własnym wizerunkiem. Kiedy maluch dorośnie i pójdzie do szkoły, złośliwe komentarze pod starymi zdjęciami mogą sprawić mu ogromny ból i wywołać trudne problemy emocjonalne. Warto rozważyć, czy pamiątkowe zdjęcie z gołą pupą w wannie lub na nocniku na pewno powinno trafić do sieci, bo może to mocno zepsuć późniejsze relacje dziecka z rówieśnikami.

Poważne zagrożenia w Internecie dla dzieci. Kto ogląda te zdjęcia

Oprócz kwestii psychologicznych, bezrefleksyjne dzielenie się informacjami o dziecku niesie za sobą bardzo konkretne niebezpieczeństwa, o których szeroko wspomina czasopismo Pakistan Paediatric Journal. Gdy nasz profil w mediach społecznościowych jest otwarty, prywatne materiały mogą trafić w niepowołane ręce i doprowadzić do takich sytuacji jak:

  • kradzież tożsamości, kiedy oszuści wykorzystują imię i datę urodzenia malucha do wyłudzeń finansowych
  • cyfrowe porwanie, czyli zjawisko polegające na pobieraniu zdjęć przez obcych ludzi, którzy potem udają w sieci, że to ich własne dziecko
  • śledzenie twarzy dziecka za pomocą zaawansowanych systemów rozpoznawania obrazu
  • cyberstalking, czyli natrętne i niebezpieczne śledzenie życia naszej rodziny przez osoby z zewnątrz

Te wszystkie ryzyka dobitnie pokazują, że wrzucanie do sieci zdjęć z widoczną twarzą czy z oznaczeniem dokładnego miejsca przebywania to po prostu niepotrzebne kuszenie losu. Dobrym pomysłem może być zachowanie takich wyjątkowych kadrów wyłącznie do domowego albumu.

Jak bezpiecznie wysyłać zdjęcia dziecka? Proste i skuteczne zasady

Francuski organ ochrony danych CNIL radzi, aby całkowicie zrezygnować z publikowania zdjęć dzieci w otwartych mediach społecznościowych na rzecz zamkniętych komunikatorów, maili czy zwykłych wiadomości przesyłanych z telefonu. Jeśli decydujemy się na wrzucenie czegoś na swój profil, warto solidnie zamknąć konto dla osób z zewnątrz i ustawić widoczność postów tylko dla najbliższej rodziny czy sprawdzonych znajomych. Dobrze jest też regularnie sprzątać listę obserwujących z przypadkowych osób oraz zawsze pytać o zgodę drugiego rodzica, a w przypadku starszego dziecka także jego samego, zanim cokolwiek opublikujemy. Zamiast pokazywać całą twarz malucha, można zrobić ładne zdjęcie od tyłu albo nakleić na buzię uśmiechniętą emotikonkę w programie graficznym. Warto również poprosić dziadków i ciocie, aby nie puszczali w świat prywatnych kadrów naszego dziecka bez naszej wyraźnej zgody.

Źródła:

Frontiers in Psychology

Italian Journal of Pediatrics (BioMed Central) — Ferrara et al., 2024

Pakistan Paediatric Journal (PPJ) — “The Double-Edged Sword of Sharenting: Ethical Considerations and Solutions for Protecting Children’s Digital Privacy”

CNIL (French Data Protection Authority), “Sharing photos and videos of your child on social networks: what risks”