"Warkoczyki, tatuaże, tona plastiku na straganach. Wakacje nad polskim morzem to horror"

2024-07-04 12:44

Gdzie jechać na wakacje z dziećmi? Jeśli wybierasz się nad polskie morze, musisz przygotować się nie tylko na zimną wodę czy slalom pomiędzy parawanami, ale i na wszechobecne sklepiki, w których można kupić dosłownie wszystko. Dorosły raczej przejdzie obojętnie, a dziecko? Czasem nie jest łatwo.

Warkoczyki, tatuaże, tona plastiku na straganach. Wakacje nad polskim morzem to horror
Autor: Getty Images "Warkoczyki, tatuaże, tona plastiku na straganach. Wakacje nad polskim morzem to horror"

Sklepiki, w których kupimy mydło i powidło, są wszędzie. Trafimy na nie na osiedlowych festynach, są nad morzem, w górach i nad jeziorami. W sezonie wakacyjnym królują w turystycznych miejscowościach i... są przekleństwem wielu rodziców. Napisała do nas pani Sylwia, która kurorty omija szerokim łukiem. Dlaczego? Głównym winowajcą są właśnie różnego rodzaju wakacyjne stragany.

Oddaję głos naszej czytelniczce.

"Fizjoterapeutka mówi, jak wybrać pierwszy rowerek i hulajnogę dla dziecka" - Plac Zabaw odc.8

"Stragany są wszędzie"

Wakacje nad polskim morzem? Dla mnie to horror. Może nie do końca, bo są też miejsca, które naprawdę uwielbiam, ale i tam z roku na rok jest coraz trudniej. Już wyjaśniam. Kiedyś na plażach wkurzały mnie głównie parawany i ludzie, którzy rozstawiali się byle bliżej wody. Do tego zimna woda i wkurzająca muzyka, ale nie oszukujmy się, moje plażowanie polegało na nadrabianiu czytelniczych zaległości, przerywanym leniwym pływaniem wzdłuż brzegu.

I zostałam mamą. Parawany i spółka dalej są na mojej czarnej liście, ale pierwsze miejsce (a później długo, długo nic i dopiero to całe plażowe grodzenie) zajmuje coś, czego wcześniej nie zauważałam. Stragany. Są wszędzie, ze wszystkim. I wszystko przyciąga uwagę dzieci.

Przeczytaj także: Wakacyjny wypad dla całej rodziny? Przygotowałyśmy dla was 5 arcyciekawych pomysłów!

"Dzieci o wszystkim marzą od zawsze"

Pierwsze lata jakoś udało się przetrwać, dzieci były na tyle małe, że gadżety średnio je interesowały. Teraz są już przedszkolakami i nie jest łatwo. Warkoczyki, tatuaże, tona plastiku na straganach - wszystko jest super, o wszystkim dzieci marzą od zawsze. Generalnie uważam, że mamy wszystko poukładane na co dzień nie towarzyszy mi stałe "proszę, kup mi", na wakacjach dostają małpiego rozumu. Czy cukier aż tak odmienia dzieci (tak - w czasie urlopu codzienna dawka lodów i gofrów jest o wiele większa)?! Były już opaski z machającymi uszami, wielkie gęsi, długie kotki i inne letnie trendy, o których już nie pamiętam.

Są jeszcze warkoczyki, co roku coraz bardziej wymyślne - zaczęło się od tych w jednym kolorze, rok temu były i takie świecące w ciemności, i ombre. Chodzący po plaży pan zachęcający do zakupu kukurydzy, waty cukrowej i innych cudowności to pikuś przy tych wszystkich atrakcjach "na mieście".

Przeczytaj także: Chcesz sprawić dziecku radość, możesz żałować. GIS ostrzega przed nadmorskim hitem

"Jest to, na czym mi najbardziej zależy"

Jeździłam do Łeby, do Trójmiasta, do Międzyzdrojów, do Karwi, teraz - jeśli już decydujemy się na Bałtyk, bo częściej wybieramy jednak to okryte chwałą all inclusive - jeździmy palcem po mapie i typujemy różne mikro mieściny. Owszem, nie ma tam rozbudowanego turystycznego zaplecza, a do morza czasem wcale nie jest tak blisko, ale za to jest to, na czym mi najbardziej zależy - spokój!

Nie ma straganów, dzieci nęcą co najwyżej gazetki z plastikowymi "gratisami", ale to mamy i u siebie, więc nie jest takie straszne. Niestety do takich pustkowi dociera już komercja, ale dzieci są coraz starsze, może w końcu te wszystkie pierdółki przestaną być szczytem ich marzeń?

Przeczytaj także: Kupiłaś namiot plażowy? Upewnij się, czy na pewno wiesz, jak go złożyć

Wakacje w czasach PRL-u. Wiesz, jak wtedy wypoczywano? QUIZ

Pytanie 1 z 11
Gdzie znajdowała się „riwiera PRL-u”?