Opieka nad ciężarną okiem położnej

2019-12-03 12:26 Magdalena Hul, położna
Opieka nad ciężarną okiem położnej
Autor: Getty Images

Opieka nad ciężarną powinna być zawsze na najwyższym poziomie. Mimo to zdarza się, że przyszłe mamy narzekają na położne, z którymi się stykają. Żeby relacje położnych i pacjentek układały się dobrze, potrzeba (jak w każdej relacji) obustronnego zrozumienia. Warto zatem spojrzeć, jak wygląda opieka nad ciężarną z perspektywy położnej.

Kobiety narzekają, że położne są niemiłe i nieczułe. Trzeba przyznać uczciwie, że czasem jakość komunikacji personelu oddziałów położniczych z pacjentkami rzeczywiście odbiega od oczekiwanych standardów. Na takie sytuacje należy reagować.

Warto jednak pamiętać, że czasem takie odczucia to wynik bardzo dużej rozbieżności w charakterach pacjentki i położnej (np. bardzo wysoko wrażliwa kobieta i położna o bardzo zasadniczym usposobieniu). Dlatego kluczem do sukcesu jest wzajemne zrozumienie i tolerancja.

Spis treści:

    1. Odpowiedzialność i zmęczenie
    2. Braki kadrowe i niskie zarobki
    3. System niszczący pasję i ideały
    4. Mała samodzielność zawodowa i niski status społeczny zawodu
    5. Trudny kontakt z pacjentką lub jej rodziną
    6. Brak wsparcia dla położnych w sytuacjach kryzysowych
    7. Wypalenie zawodowe
    8. Co kobiety mogą zrobić dla położnych i dla siebie

Odpowiedzialność i zmęczenie

Nie odkryję przysłowiowej Ameryki mówiąc, że praca położnej wiąże się z ogromną odpowiedzialnością – za zdrowie i życie człowieka, a w większości sytuacji dwóch osób (mamy i dziecka).

Będąc w pracy położna musi stale utrzymywać pełne skupienie uwagi, aby móc w porę zauważyć ewentualne nieprawidłowości i zareagować. Nawet jeśli podczas spokojniejszego dyżuru nocnego ma możliwość zdrzemnąć się, jest to zawsze odpoczynek w stanie czuwania i gotowości.

To obciąża, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dobrej kondycji psychofizycznej nie sprzyja również praca w systemie zmianowym. Choć można się do niej trochę przyzwyczaić, rozregulowanie rytmu dobowego, częste niedospanie i nieregularne pory posiłków stanowią spore wyzwanie dla organizmu (szczególnie dla organizmu kobiety, którego równowaga hormonalna jest szczególnie chwiejna i wrażliwa na czynniki zewnętrzne).

Można jednak powiedzieć: przecież położne same wybrały taki, a nie inny zawód i powinny sobie radzić z jego obciążeniami. To prawda. Prawdą jest jednak też, że system opieki zdrowotnej, w którym położne pracują w tym radzeniu sobie im nie pomaga.

Braki kadrowe i niskie zarobki

Większość położnych pracujących w polskich szpitalach jest przemęczona. Z jednej strony, przyczyną jest niewystarczająca liczba położnych w stosunku do liczby pacjentek. Szpitale oszczędzają. Prośby o zwiększenie obsady oddziałów ginekologiczno-położniczych przechodzą zwykle bez echa.

Co więcej, w ramach oszczędności zdarza się czasem oszukiwanie systemu. W jaki sposób? Zmniejsza się formalnie liczbę łóżek na danym oddziale, tak by nie było konieczności zatrudniania kolejnej położnej. W praktyce jednak przyjmuje się większą liczbę pacjentek, które kładzione są na tzw. dostawkach.

W rzeczywistości więc, położne pracujące na oddziale mają pod opieką większą niż powinny liczbę pacjentek, co w krótkim czasie skutkuje dużym przemęczeniem.

U wielu położnych rodzi także frustrację i rozczarowanie zawodem, gdyż z powodu braku czasu i nadmiaru obowiązków, nie są w stanie w taki sposób opiekować się swoimi pacjentkami jakby tego chciały i jak pacjentki tego oczekują (w tym poświęcić każdej kobiecie wystarczającą ilość czasu i uwagi, wysłuchać, pobyć z pacjentką, pochylić się nad jej indywidualnymi potrzebami).

Drugą przyczyną przemęczenia położnych jest często praca w kilku miejscach, do czego zmuszają położne wciąż zbyt niskie zarobki. Położna po 12-godzinnym dyżurze, szczególnie nocnym, powinna mieć możliwość odpoczynku i zregenerowania sił.

Niejedna położna jednak, chcąc zapewnić godny byt swojej rodzinie, idzie z pracy do pracy, wyczerpując w ten sposób rezerwy swojego organizmu.

System niszczący pasję i ideały

Większość położnych wybiera ten zawód z chęci niesienia pomocy i wsparcia kobietom oraz opiekowania się nowo narodzonymi dziećmi. Wiele młodych położnych przychodzi do pracy z zapałem i z głową wypełnioną najaktualniejszą wiedzą – wiedzą nie rzadko zdobywaną także poza uczelnią – na kursach, szkoleniach, konferencjach, w ramach samokształcenia.

Chcą, podobnie jak część ich doświadczonych, również dokształcających się koleżanek, realizować zapisy standardu opieki okołoporodowej. Chcą opiekować się kobietami w taki sposób by ciąża, poród i pierwsze dni po porodzie były dla nich dobrymi, budującymi doświadczeniami. Chcą…. i często ta chęć, ideały i pasja do zawodu zderzają się z systemowym murem.

Sztywne (w wielu momentach bardziej przeszkadzające niż pomocne) procedury, wielkich rozmiarów biurokracja, atmosfera strachu przed pozwami sądowymi, która mocno zakorzeniła się w większości polskich oddziałów położniczych, nadmierna medykalizacja, niechęć części koleżanek i kolegów (lekarzy i położnych) do zmian i aktualizacji poglądów zawodowych oraz wspomniane wcześniej braki kadrowe, uniemożliwiają położnym pracę zgodną z ich wiedzą i ideałami.

Mała samodzielność zawodowa i niski status społeczny zawodu

Problem pogłębia wciąż mała samodzielność zawodowa położnych w większości polskich placówek szpitalnych.

W przeciwieństwie do swoich koleżanek za granicą (np. w Niemczech, Anglii, Holandii, Danii czy krajach skandynawskich), które cieszą się partnerskimi, równorzędnymi relacjami w zespole terapeutycznym, polskie położne pracujące w oddziałach szpitalnych nadal funkcjonują w mocno zhierarchizowanym zespole, ich rola jest w dużym zakresie podległa lekarzowi, a samodzielność bardzo ograniczona.

Poczucie niewielkiej mocy sprawczej i decyzyjnej w procesie opieki nad pacjentką przyczynia się znacząco do wypalenia zawodowego położnych.

Ponadto, położne są nadal mało zauważanym i docenianym zawodem w polskim społeczeństwie. Nie należy do rzadkości sytuacja, w której pacjentki, którym położne poświęciły wiele godzin uwagi i zaangażowania, swoją wdzięczność wyrażają tylko w stosunku do lekarza.

Jak każdy człowiek, położne również potrzebują sprawiedliwej oceny i docenienia ich pracy. Jeśli takich ciągle brakuje, nie powinien dziwić spadający poziom zaangażowania w pracę i zgorzkniałość.

Trudny kontakt z pacjentką lub jej rodziną

Na oddziale położniczym i sali porodowej położne spotykają osoby o różnych charakterach i sposobie bycia. Z większością pacjentek i osób im bliskich współpraca układa się dobrze. Zdarzają się jednak sytuacje trudne, które na długi czas pozostawiają na położnych piętno.

Jedną z takich sytuacji jest roszczeniowa postawa pacjentki. Co to znaczy? Czy każda pacjentka wyrażająca swoje oczekiwania i wymagania jest roszczeniowa? Absolutnie nie! Ciężarna, rodząca i położnica ma prawo mieć i jasno komunikować swoje oczekiwania i potrzeby.

Jednak jak w każdej sytuacji w życiu, istotne jest to, JAK to robi. Pacjentka roszczeniowa swoje oczekiwania komunikuje w sposób agresywny (w przeciwieństwie do pacjentki asertywnej, która mówi o swoich potrzebach i komunikuje własne decyzje w sposób życzliwy). Jest też zamknięta na dialog, nie chce wysłuchać i przemyśleć argumentów położnej.

Zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, często wymaga niemożliwego (np. chce by „coś” zrobić by jej pomóc, a jednocześnie nie chce podjąć żadnej współpracy). Czasem wpada w histerię. Sytuacja jest szczególnie trudna i stresująca dla położnej, jeśli zachowanie rodzącej nie tylko jest przykre, ale również zaczyna być niebezpiecznej dla niej samej lub dziecka.

Roszczeniowość może wynikać z różnych przyczyn – czasem są to głębokie lęki, nieleczona nerwica, czasem uprzedzenia i brak zaufania do personelu medycznego, a czasem nadmiernie dominująca i kontrolująca osobowość.

Nierzadko problemem jest też niska świadomość i niedobór wiedzy na temat procesu porodu. Z tego powodu często roszczeniową postawę prezentują partnerzy rodzących. Położne pracujące na sali porodowej znają dobrze pretensje zdenerwowanych ojców: „Dlaczego to tak długo trwa? Dlaczego nic nie robicie, by przyspieszyć ten poród?!”.

Trudno czasem zdenerwowanej bliskiej osobie wytłumaczyć, że proces porodu ma prawo trwać długo i być trudny, że wymaga przede wszystkim cierpliwości, i najlepsze co można zrobić, to obserwować, wspierać i nie ingerować, jeśli stan mamy i dziecka nie budzi zastrzeżeń.

Czytaj: Ile trwa poród? Sprawdź, jak długo będziesz rodzić

Brak wsparcia dla położnych w sytuacjach kryzysowych

Praca położnej pracującej na oddziale położniczym i sali porodowej to celebrowanie początku życia. Nie każda ciąża jednak kończy się happy endem. Położne w swojej pracy stykają się również z sytuacjami bardzo trudnymi takimi jak martwe narodziny, śmierć noworodka czy świeżo upieczonej matki.

W dobrze funkcjonujących systemach, położne w takich sytuacjach mają zapewnione wsparcie psychologiczne. Otrzymują też dodatkowy urlop, aby zregenerować siły psychiczne po takim doświadczeniu.

W Polsce, położne w takich sytuacjach są wciąż pozostawione same sobie i oczekuje się od nich, że kolejnego dnia po prostu przyjdą normalnie do pracy i będą zajmować się kolejnymi pacjentkami. Taki brak wsparcia niszczy wrażliwość położnych i prowadzi nieuchronnie do znieczulicy, na którą potem narzekamy rozmawiając o opiece zdrowotnej.

Wypalenie zawodowe

Wszystkie opisane dotychczas problemy: wysoka odpowiedzialność, przemęczenie, frustracja, rozczarowanie zawodem, brak możliwości wykonywania zawodu zgodnie z aktualną wiedzą i ideałami, mała samodzielność zawodowa, niski status społeczny zawodu, niskie zarobki, trudne zachowania pacjentek i brak wsparcia w sytuacjach kryzysowych prowadzą do wypalenia zawodowego.

Jego objawami mogą być między innymi: depersonalizacja – traktowanie pacjentów bezosobowo, przedmiotowo, brak cierpliwości, zobojętnienie, brak wrażliwości na cierpienie/potrzeby pacjenta, przygnębienie lub frustracja, drażliwość.

Czytaj: Poród od A do Z: te pojęcia związane z porodem powinnaś znać

Co kobiety mogą zrobić dla położnych (a w konsekwencji też dla siebie)

Najwięcej dobrych zmian – zarówno dla kobiet korzystających z opieki okołoporodowej, jak i dla położnych – następuje tam, gdzie te dwie strony opieki położniczej wzajemnie się wspierają. Tak jak kobiety ciężarne, rodzące i młode mamy potrzebują wsparcia i opieki położnych, tak i położnym potrzebne jest wsparcie ze strony kobiet.

Wsparcie w postaci docenienia pracy położnych i społecznej nobilitacji ich zawodu (warto w tym zakresie wzorować się na krajach takich jak Holandia, Norwegia czy Dania), wsparcie dążenia położnych do większej samodzielności zawodowej, w końcu wsparcie w zakresie walki o lepsze warunki pracy i godne zarobki (np. pisanie petycji do dyrektorów szpitali o zwiększenie liczby położnych na oddziałach położniczych). Kobiety i położne – warto być razem!

 

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, co jeść w ciąży, by nie mieć anemii i jakie nazwisko może nosić nowo narodzone dziecko. Przeczytaj również o tym, jak uniknąć błędów przy karmieniu piersią i dowiedz się, co czuje rodzący się maluch

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 1/20
KOMENTARZE