- Psycholog wskazuje jedno zdanie, które rodzice mówią automatycznie
- Dziecko słyszy w nim coś zupełnie innego
- Efekt? Zamknięcie się w sobie zamiast wyciszenia
- Co powiedzieć zamiast „uspokój się”?
- Prosta zmiana, która poprawia relację
Kiedy dziecko płacze, krzyczy albo wpada w złość, wielu rodziców reaguje automatycznie: „Uspokój się”. To naturalny odruch – chcemy, żeby emocje opadły, sytuacja wróciła do normy, a napięcie się skończyło.
Problem w tym, że z perspektywy dziecka to zdanie nie działa tak, jak nam się wydaje.
Gdy mówimy „uspokój się”, często nieświadomie komunikujemy: „Twoje emocje są niewygodne”
– tłumaczą psychologowie dziecięcy.
Dziecko słyszy, że powinno przestać czuć to, co właśnie czuje.
Dlaczego „uspokój się” nie działa?
Emocje – zwłaszcza u młodszych dzieci – nie są czymś, co można wyłączyć na polecenie. Maluch nie krzyczy dlatego, że chce zrobić na złość. Najczęściej to sygnał przeciążenia, frustracji albo bezradności.
Kiedy w takim momencie słyszy „uspokój się”, może poczuć:
- że jego uczucia są nieważne,
- że powinno się ich wstydzić,
- że jest „za bardzo”.
To nie oznacza, że rodzice robią coś złego z premedytacją. Po prostu reagują tak, jak sami byli uczeni reagować.
Co dziecko słyszy zamiast tego?
Dla dorosłego „uspokój się” oznacza: „Chcę ci pomóc”.
Dla dziecka często znaczy: „Przestań być problemem”.
To subtelna różnica, ale w budowaniu relacji ma ogromne znaczenie. Dzieci uczą się regulacji emocji poprzez kontakt z dorosłym, a nie przez ich tłumienie.
Co powiedzieć zamiast „uspokój się”?
Psychologowie proponują proste zamienniki, które nie negują emocji:
- „Widzę, że jest ci trudno.”
- „Złość cię zalała, prawda?”
- „Jestem obok.”
- „Oddychajmy razem.”
Takie komunikaty nie wyciszą dziecka natychmiast, ale budują poczucie bezpieczeństwa. A to właśnie ono pomaga emocjom opaść.
A co z rodzicami?
Warto też powiedzieć wprost: rodzice są zmęczeni. Zwłaszcza ci świeżo upieczeni, niewyspani, funkcjonujący na resztkach energii. Gdy niemowlę płacze trzecią noc z rzędu, trudno o idealne komunikaty.
I to jest w porządku.
Zmiana jednego zdania nie polega na perfekcji. Chodzi o świadomość. Jeśli raz powiemy „uspokój się”, świat się nie zawali. Ale jeśli zaczniemy częściej mówić: „Widzę, że ci trudno” – relacja może się realnie zmienić.
Jedno zdanie ma znaczenie
Dzieci nie zapamiętują każdej sytuacji. Zapamiętują to, czy czuły się wysłuchane.
Zamiast więc próbować natychmiast wyciszać emocje, warto najpierw je nazwać. To drobna zmiana, która z czasem może przynieść duży efekt.
Bo czasem to nie dziecko musi się uspokoić. Czasem wystarczy, że poczuje się zrozumiane.