Para usunęła ciążę w 6. miesiącu i pozwała klinikę. Poszło o błąd lekarzy

2023-07-12 13:48

Była w 6. miesiącu ciąży, gdy wraz ze swoim mężem dowiedzieli się, że dziecko, które w sobie nosi, nie jest z nimi spokrewnione. Klinika przez dłuższy czas upierała się, że wszystko jest w porządku i nie było żadnej pomyłki.

Ciężarna w szpitalu
Autor: Getti Images Para usunęła ciążę w 6. miesiącu i pozwała klinikę. Poszło o błąd lekarzy

Para z Massachusetts w Stanach Zjednoczonych poznała się w 2010 roku i marzyła o czwórce dzieci. Po wielu nieudanych próbach poczęcia dziecka zwrócili się do specjalistów z kliniki płodności New York Fertility Institute.

Po przejściu trzech zabiegów pobrania komórek jajowych w końcu w sierpniu 2021 roku dowiedzieli się, że spodziewają się dziecka. Ich szczęście trwało jednak zaledwie pół roku. Podjęli najtrudniejszą decyzję w życiu, bo przez błąd lekarzy dziecko nie było z nimi spokrewnione.

Zobacz także: Czy w Polsce wróci refundacja in vitro? Obywatelski projekt niedługo trafi do Sejmu

Rozenek-Majdan w Sejmie: Stoję przed Wami, jako matka trójki dzieci urodzonych metodą in vitro

Klinika długo ich zwodziła

Kobieta przeszła trzy zabiegi pobrania komórek jajowych od października 2020 roku do kwietnia 2021 roku. Udany zabieg odbył się w lipcu 2021. Miesiąc później para dowiedziała się, że spodziewają się dziecka. Ginekolog poprosił jednak o testy genetyczne, aby wykluczyć nieprawidłowości. Już wtedy wyniki zasugerowały, że dziecko nie jest z nimi spokrewnione.

Klinika zapewniała jednak, że nie było żadnej pomyłki. Z informacji podanych przez washingtonpost.com New York Fertility Institute wielokrotnie powtarzali, że nie ma możliwości, aby zarodki zostały pomylone. Tłumaczono, że to „błąd laboratorium”. Kolejne badania potwierdzały jednak różne wyniki DNA. Uznano wówczas, że matka musi mieć mozaicyzm – rzadki stan, który objawia się dwiema formami DNA. Para zdecydowała się na amniopunkcję.

Wyniki testów DNA

Cała procedura przeprowadzenia amniopunkcji była dla kobiety bardzo upokarzająca i bardzo stresująca. Nie mogła spać, cierpiała na koszmary senne, zmęczenie, ból głowy i niekontrolowany płacz.

Para otrzymała wyniki po miesiącu. Niestety potwierdziły one wcześniejsze doniesienia. Dziecko, które kobieta nosiła, nie było spokrewnione ani z nią, ani z jej mężem.

Usunęli ciążę w 6. miesiącu

Nie wiedzieli, jak mają przyjąć te informacje. Byli zdenerwowani i przytłoczeni. Pokochali dziecko, które zaczęło już kopać, ale z drugiej strony obawiali się walki o nie z biologicznymi rodzicami. Próbowali uzyskać więcej informacji z kliniki, ale ci nie chcieli już z nimi rozmawiać, a termin legalnej aborcji zbliżał się nieubłaganie.

W końcu para podjęła najtrudniejszą i najbardziej traumatyczną decyzję w swoim życiu. Postanowili przerwać ciążę.

Pozwali klinikę

Para pozwała klinikę New York Fertility Institute, embriologa Michaela Femi Obasaju oraz specjalistów ds. płodności Khalida Sultana i Majida Fateha. Oskarżenie, które wpłynęło do Sądu Południowego Okręgu USA w Nowym Jorku, dotyczy zapłodnienia przyszłej matki zarodkiem obcej osoby i utratę ich własnych zarodków.

"Parę prześladują pytania o to, co stało się z ich zarodkami. Muszą martwić się o to, czy ich zarodki zostały przekazane innej nieświadomej parze i czy mają na świecie dziecko lub dzieci, których nigdy nie poznali" – wynika z pozwu.

W sprawie jest prowadzone dochodzenie.

Źródło:

  • washingtonpost.com
  • thedailybeast.com

Czytaj także: "Poroniłam naturalną ciążę". Sokołowska we wzruszającym wywiadzie o in vitro i walce o dziecko

Mimo krytyki okazał się sukcesem. Już 1,5 tys. dzieci przyszło na świat dzięki stołecznemu programowi in vitro