Pozwała rodziców, bo przyczynili się do jej poczęcia. "Nie zgodziłam się na bycie tutaj"

2023-05-31 9:44

TikTokerka wyznała, że pozwała swoich rodziców, bo przyczynili się do jej poczęcia bez jej zgody. Poradziła także wszystkim kobietom w ciąży, żeby udały się do medium i zapytały swojego nienarodzonego dziecka, czy „naprawdę chce tu być”.

Kobieta
Autor: TikTok/@isatandstared Pozwała swoich rodziców, bo ją urodzili. "Nie zgodziłam się na bycie tutaj"

W mediach społecznościowych można znaleźć wiele wypowiedzi, które nie mieszczą się w głowie. Dobrym przykładem jest Kass Theaz z New Jersey, która na swoim koncie na TikToku @isatandstared powiedziała, że pozwała swoich rodziców, bo przyczynili się do tego, że pojawiła się na tym świecie, mimo że wcześniej nikt nie zapytał ją o zgodę.

Internauci poczuli się zdezorientowani, gdy dowiedzieli się, że Kass też ma dzieci. Kobieta postanowiła to wyjaśnić.

Zobacz także: Nie dał im wnuka, teraz będzie płacić grube miliony. Rodzice skarżą dorosłego syna

Najczęstsze błędy wychowawcze, które popełniają rodzice

"Nie zgodziłam się na bycie tutaj"

Kass na swoim nagraniu sprzed 6 dni odpowiedziała na zaskoczenie jednego z internautów, że ma dzieci. Wspomniała o tym na jednym z ostatnich filmów, gdy poszła z dziećmi kupić im ubrania. Wszystko przez to, że jakiś czas temu wyjaśniła, że pozwała swoich rodziców za to, że przyczynili się do jej poczęcia. Dlatego zdecydowała się podjąć przeciwko nim zdecydowane kroki prawne.

Nie zgodziłam się na bycie tutaj

- podkreślała.

TikTokerka wyjaśniła, że nie była w ogóle świadoma, że będzie musiała dorosnąć, znaleźć pracę i się utrzymać. Skarżyła się także, że rodzice nawet nie próbowali się z nią skontaktować przed narodzinami. Powinni przecież się dowiedzieć, czy ona rzeczywiście chce zostać poczęta.

Przyznała także, że rzeczywiście wspominała kiedyś, że posiadanie dzieci jest nieetyczne. Wyznała jednak, że inaczej jest gdy się je adoptuje. Tak właśnie było w jej przypadku.

- Bo to nie moja wina, że one już tu są – tłumaczyła.

Dodała także, że stara się być dobrą osobą, biorąc na siebie odpowiedzialność za bycie mamą i pomagając tym dzieciom.

Tak, mam dzieci, ale je adoptowałam. Miałam je w etyczny sposób – wyjaśniła.

Powiedziała wręcz, że jej „życiową misją” jest nauczenie dzieci pozywania rodziców, aby nie musiały pracować.

Ciężarne kobiety wezwała do skorzystania z usług medium. Wszystko po to, aby skontaktowały się ze swoimi nienarodzonymi dziećmi i zapytały ich, czy „naprawdę chcą tu być?”.

Szok, zaskoczenie i miliony odsłon

W ciągu 6 dni nagranie Kass obejrzało ponad 3 miliony internautów. Niemal 28 tysięcy pozostawiło swój komentarz, a ponad 67 tysięcy osób polubiło post.

Ludzie łapali się za głowy, nie dowierzając i prosząc wręcz, aby był to tylko żart. Niektórzy martwili się o jej zdrowie.

„Żartujesz. Musisz żartować” – napisała jedna z internautek.

„Ona żartuje, a jeśli nie, to jej rodzice powinni ją pozwać za bycie niewdzięcznym dzieckiem” – wyznała inna.                        

„Powinnaś dziękować rodzicom, a nie ich pozywać” – oburzyła się kolejna.

„Żartujesz sobie?” – pytała następna.

„O mój Boże! Poważnie? Poważnie musisz potrząsnąć głową. Czy uczysz swoje adoptowane dzieci, aby cię pozywały?” – nie dowierzała internautka.

Wśród licznych komentarzy pojawiły się także głosy, że nie można pomóc innym, jeżeli nie potrafi się zadbać o siebie. Ludzie podkreślali, że nikt nie wyraził zgody na urodzenie się.

„Przez chwilę uwierzyłam”

Część internautów jednak od razu zauważyło, że konto TikTokerki jest opisane jako „satyryczne”. Wielu dało się jednak nabrać, bo kobieta przez cały czas mówi bardzo poważnym głosem, a jej twarz nie zdradza żadnych emocji.

„Przez chwilę uwierzyłam we wszystko, co powiedziałaś" – napisała internautka.

„Mówi to z taką pewnością siebie” – przyznał inny komentujący.

„Jak mogłaś się z siebie nie śmiać?”- dziwił się inny.

Wypowiedź o pozwaniu rodziców wywołała takie zainteresowanie, że sprawę postanowiły wyjaśnić także media. W rozmowie z nypost.com Kass ostatecznie przyznała, że był to po prostu żart.

- Myślałam, że to oczywiste, że żartuję. Chociaż uważam to za zabawne. Ludzie denerwują się czymkolwiek. To pokazuje, jak mało ludzi coś sprawdza, zanim zareaguje – przyznała w rozmowie z portalem.

Czytaj także: Ginekolog spłodził ponad 500 dzieci. Wkrótce odpowie przed sądem

Urodziła synka mając 13 lat. Każdego roku musi się z tego tłumaczyć