Orgazm przy porodzie: czy poród z orgazmem jest możliwy?

2020-09-28 15:32 Marta Nowik
Orgazm przy porodzie: czy poród z orgazmem jest możliwy?
Autor: Getty Images

Orgazm przy porodzie nie oznacza uprawiania seksu na porodówce. Oznacza, że poród zamiast krzyków bólu, ma wydobyć z twoich ust jęk rozkoszy z powodu narodzin dziecka. Jaką wizję porodu mają zwolenniczki tzw. porodu z orgazmem? W zastępstwie sztabu lekarzy, czuły partner i dyskretna położna. Nie chemiczna oksytocyna, lecz ta produkowana pod wpływem stymulacji sutków. Czy to możliwe?

Orgazm przy porodzie stał się modnym tematem, gdy do sieci trafił film dokumentalny „Orgasmic birth” („Poród z rozkoszą”), w reżyserii Debry Bonaro-Pascali. Od tego momentu, mimo upływu czasu nadal trwa dyskusja czy poród z orgazmem jest możliwy. Pojawiła się książka oraz kontynuacje dokumentu w postaci wielu krótkich filmów instruktażowych. Mówi o nim sporo ekspertów i jeszcze więcej kobiet – w ciąży i już po porodzie.

Orgazm przy porodzie wzbudza wiele skrajnych emocji – od zachwytu po śmiech i nawet odrazę. Nic dziwnego – burzy powszechny pogląd na temat tego, jak przebiega poród i jakie emocje kobiety rodzącej mogą mu towarzyszyć. Jak wygląda poród z orgazmem?

Spis treści

  1. Orgazm przy porodzie, czyli rozkosz płynąca z narodzin
  2. Co pomaga osiągać orgazm podczas porodu?
  3. Porodowa euforia zamiast orgazmu

Orgazm przy porodzie, czyli rozkosz płynąca z narodzin

Według zwolenniczek orgazmicznego porodu akt narodzin dziecka ma być kontynuacją i zwieńczeniem kobiecej seksualności. Powinny więc towarzyszyć mu same przyjemne odczucia. Poród ma dostarczyć przyszłej mamie doznań seksualnych, a nawet orgazmu. Dlaczego? Matka natura tak to sobie zaprojektowała, że wraz z akcją porodową uwalniana jest masa hormonów, które mają pomóc kobiecie przeżyć trud narodzin dziecka. To endorfiny i oksytocyna „znieczulają” i dają naturalne odczucia przyjemności.

Te same hormony uwalniane są również podczas seksu i zalewają organizm kobiety w czasie orgazmu. Nic dziwnego, że seks porównywany jest z porodem, a orgazm z rozkoszą, jaka towarzyszy narodzinom dziecka. Ma to przecież endokrynologiczne uzasadnienie. Poza tym każdy skurcz macicy oraz przesuwanie się dziecka w kanale rodnym może nieść ze sobą nie tylko odczucia bólowe, ale i pobudzać seksualnie. To z kolei można wytłumaczyć fizjologią kobiety. Są nawet panie, które każde parcie określały jako miniorgazm.

Czytaj także: Co czuje dziecko w brzuchu, gdy rodzice się kochają?

Co pomaga osiągać orgazm podczas porodu?

Przede wszystkim należy obalić mit, że podczas porodu trzeba uprawiać seks, by osiągnąć orgazm. Tu chodzi o innego rodzaju seksualną stymulację. Przede wszystkim rodząca potrzebuje spokoju i poczucia, że znajduje się w bezpiecznym i przyjaznym jej miejscu. Dobrze, gdy światło jest dyskretne (panuje półmrok), gra miła muzyka lub panuje niczym niezakłócana cisza. Razem z nią powinna być jedynie zaufana położna, przed którą nie będzie czuła skrępowania. A obok partner, który czułym dotykiem, masażem, a nawet stymulacją sutków, będzie dostarczał przyjemnych odczuć.

Czytaj też: Krępujące sytuacje, na które musisz się przygotować w czasie porodu

Te stymulacje seksualne sprawiają, że do narządów rodnych kobiety napływa jeszcze więcej krwi, a więc akcja porodowa jest bardziej efektywna. Poza tym relaks i odrzucenie napięcia powoduje, że mięśnie krocza nie są zaciśnięte i łatwiej poddają się skurczom. Sama kobieta powinna przyjmować wygodne dla niej pozycje porodowe, łagodnie kołysać ciałem (może jak podczas seksu?) i poddawać się przyjemnym emocjom płynącym z tego, że jest spełnioną (!) kobietą, która niedługo zostanie mamą.

Propagatorki porodu z orgazmem przywołują nie tylko medyczne dowody na to, że narodzinom może towarzyszyć seksualna rozkosz. Prezentują również opowieści kobiet, które rodziły dzieci przeżywając ekstazę. Sprawdziliśmy, co sądzą o tym współczesne polskie mamy. Nawet pobieżna lektura forum dla mam daje dowody na to, że niektóre kobiety doświadczyły takiego przeżycia lub słyszały, że znajoma znajomej miała właśnie taki poród. A te panie, które takiego nie miały, znajdują wytłumaczenie, dlaczego nie były w stanie osiągnąć rozkoszy.

Czytaj też: Masturbacja w ciąży? Tak, ale delikatna

Dobrze wiedzieć

Dlaczego nie każda kobieta odczuwa orgazm podczas porodu?

Okazuje się, że przeszkadzać w tym może wiele czynników niejako wpisanych we współczesną porodówkę:

  • wieloosobowa sala dla rodzących;
  • stres wynikający z obecności innych kobiet oraz licznego personelu medycznego;
  • silne światło i surowy „wystrój” szpitala;
  • podawanie środków farmakologicznych przyspieszających poród;
  • ingerowanie personelu medycznego w przebieg porodu, np. zachęcanie do ćwiczeń;
  • obawa przed finałem porodu na specjalnym łóżku z wizją nacięcia krocza.

Porodowa euforia zamiast orgazmu

Kobiety wypowiadające się na temat porodu z orgazmem zwykle prezentują skrajne opinie. Ale pojawiają się również głosy, które godzą obie strony. Otóż, nie przekreślając idei porodu z orgazmem, można założyć, że poród będzie boleć, ale temu cierpieniu nie muszą towarzyszyć traumatyczne przeżycia. W efekcie po narodzinach dziecka nie będziemy wspominać go jako koszmaru, lecz jako euforię. Wedy orgazmem można nazwać radość i przyjemność, które towarzyszyły narodzinom dziecka.

W takim znaczeniu propagatorkom porodu z orgazmem należą się wielkie brawa. Pokazują one, że kobiety przed porodem powinny skupiać się na pozytywnym myśleniu, zaś po narodzinach dziecka przechowywać w pamięci same przyjemne odczucia. Zachęcają do tego, by uwierzyć w swoje ciało i mądrość natury, która zadbała o to, by poród przebiegał instynktownie. To pomoże znieść trud porodu i przeżyć go jako najpiękniejsze wydarzenie w życiu.

Czytaj także: PTSD (zespół stresu pourazowego) po porodzie dotyka co trzecią kobietę

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W magazynie Dziecko Zakupy i My: ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży, a także inspiracje i porady dla całej rodziny! Sprawdź, jak zadbać o najbliższych – czytaj już za 3 zł!

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE