Ojciec uderzył 4-latka drzwiami. Szpital odmówił zbadania dziecka i odesłał 60 km dalej

2023-06-05 10:20

Awantura domowa mogła zakończyć się tragicznie dla 4-letniego chłopca. Dziecko zostało uderzone z dużą siłą drzwiami przez pijanego ojca. Pomimo powagi sytuacji, szpital odmówił wykonania badań, odsyłając matkę z synkiem do Łodzi.

Chłopiec w poczekalni w szpitalu
Autor: Getti Images Ojciec uderzył 4-latka drzwiami. Szpital odmówił wykonania badań

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Tomaszowie Mazowieckim. Agresywny i pijany ojciec z impetem kopnął w drzwi, które uderzyły z dużą siłą w 4-letnie dziecko.

Jak podaje polsatnews.pl, szpital odmówił jednak wykonania badań u dziecka, odsyłając matkę z synkiem do Łodzi.

Zobacz także: Twój partner cię obraża, wyśmiewa i osądza? To przemoc, na którą nie powinnaś pozwolić

Pomarańczowy marsz przeciw przemocy

Ojciec uderzył dziecko drzwiami

St. Aspirant Grzegorz Stasiak, oficer prasowy Komedy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim przekazał, że funkcjonariusze przyjechali na wezwanie do interwencji wobec pijanego mężczyzny.

Na miejsce zostało również wysłane pogotowie ratunkowe. Okazało się, że pijany ojciec kopnął drzwi, które z ogromną siłą uderzyły stojące za nimi dziecko. Policjanci ustalili jednak, że nie zrobił tego celowo. Zdarzenie potraktowano rutynowo, jako awanturę domową. Mężczyzna został jedynie pouczony.

Szpital odmówił zbadania 4-latka

Matka chłopca została pouczona o możliwościach prawnych wobec agresywnych zachowań partnera pod wpływem alkoholu. Dziecko nie odniosło poważniejszych obrażeń, ale zalecono, aby 4-latek został dokładnie zbadany.

Kobieta zdecydowała, że uda się z dzieckiem na SOR w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Towarzyszyła jej znajoma, która jak podaje nasztomaszow.pl, wypowiedziała się później w mediach społecznościowych. Dziecko nie zostało bowiem nawet wstępnie przebadane. Lekarze odesłali matkę z chłopcem do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

„Co się dzieje z naszym tomaszowskim szpitalem? Dlaczego nie przyjmuje dzieci po wypadkach, upadkach i urazach? Kiedy pojechałyśmy na SOR, gdzie bardzo szybko zostałyśmy przyjęte, za co dziękujemy, pan doktor stwierdził, że nic nie może zrobić, że jedynie może sprawdzić źrenice i to wykonał, kiedy dziecko było na moich rękach” – napisała kobieta w mediach społecznościowych.

Na pytanie kobiety, czy mogą zrobić chociaż prześwietlenie, lekarz zaprzeczył. Tłumaczył, że dziecko płacze i jest niewspółpracujące. Podkreślił także, że nie ma sensu robić części badań w jednym szpitalu, a części w drugim.

„Gdyby było zagrożenie życia, to wtedy wysłaliby dziecko karetką do Łodzi. To ja się pytam: po co jest ten SOR?” – czytamy.

Kobieta tłumaczyła także, że dziecko pomimo braku widocznych obrażeń, skarżyło się na ból głowy, ból brzucha i nudności. Lekarze uznali jednak, że kobieta powinna jechać na badania do szpitala oddalonego o 60 km.

Szpital w Tomaszowie wydał oświadczenie

W poście w mediach społecznościowych pojawiły się wątpliwości, czy właśnie tak szpital powinien potraktować roztrzęsioną matkę z dzieckiem z urazem głowy.

„Nie powinien ten lekarz sprawdzić, czy dziecko nie ma obrażeń, zasinień? Nie powinien uspokoić matki i na spokojnie wyjaśnić, jak wglądają procedury? Gdzie tu jest obrona dzieci, troska o mieszkańców? Jestem przerażona tym, jaka panuje znieczulica” – pisze zbulwersowana kobieta.

Gdy sprawa nabrała rozgłosu w mediach, na internetowej stronie tomaszowskiego szpitala pojawiło się oświadczenie.

"W przypadku niedociągnięć zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe wobec osób, które się ich dopuściły. Zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań, by cały czas podnosić jakość świadczonych przez nas usług" – zapewnił prezes dr n. med. Wiesław Chudzik.

Dr Chudzik podkreślił także, że w sytuacji, gdyby matka nie miała możliwości przetransportowania dziecka do innej placówki, wysłana zostałaby karetka z opieką ratownika lub lekarza.

Źródło:

  • nasztomaszow.pl
  • polsatnews.pl

Czytaj także: Jeśli mówisz tak do dziecka, to przemoc. Psycholog o "niebezpiecznej trosce" przy stole

Jak poznać, że dziecku dzieje się krzywda?