Cesarka na życzenie kontra poród naturalny [DYSKUSJA MIĘDZY MAMAMI]

2016-07-29 17:38 Agnieszka Gotówka
Poród naturalny czy cesarskie cięcie?
Autor: Thinkstock|thinkstockphotos.com

Poród naturalny czy cesarka na życzenie? Monika i Magda: jedna ponad wszystko ceni sobie poród naturalny, druga za nic w świecie nie urodziłaby inaczej niż przez cesarskie cięcie. Poznajcie ich argumenty. A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Jakim słowem określiłybyście cięcie cesarskie?

Monika: Wygoda
Magda: Zbawienie

Dlaczego?

Magda: Gdybym nie wiedziała, że będę miała możliwość wyboru, nie zdecydowałabym się na ciążę. Poród siłami natury nie wchodził w moim przypadku w grę. Koniec, kropka. Chciałam dziecka, ale wiedziałam, że nie dam rady sama go urodzić. I nie chodziło o moje możliwości fizyczne czy stan zdrowia. Gdy zaszłam w ciążę miałam 30 lat, byłam wysportowana i nie wiedziałam, co to ból. To siedziało gdzieś w mojej głowie.

Długo szukałaś lekarza, który zdecydował się skierować cię na cięcie cesarskie?

Magda: Nie musiałam szukać – szczerze porozmawiałam ze swoim ginekologiem, opowiedziałam mu o swoim „ultimatum”. On się uśmiechnął i powiedział, że nie ma z tym najmniejszego problemu. Skierował mnie do specjalisty, w moim przypadku do psychiatry, który napisał „magiczną” diagnozę: tokofobia (paniczny lęk przed porodem: czytaj więcej na ten temat).

Jakie trzeba spełnić warunki, by rodzić przez cesarskie cięcie

Moniko, co ty na to?

Monika: To dla mnie nie do przyjęcia. Nie rozumiem takich kobiet, nie przyjmuję ich linii obrony. Poród naturalny, jak sama nazwa wskazuje, jest zgodny z naturą kobiety. Jest piękny i bezpieczny.

Magda: Nie zgadzam się. Dzisiejsze realia są inne – porody fizjologiczne nie mają nic wspólnego z naturą. Oksytocyna, nacięcie krocza, lewatywa – to jest codzienność.

Monika: W szpitalu, w którym rodziłam, nie wykonano mi lewatywy, a nacięcie krocza – jak powiedziały położne – było konieczne. Zaufałam im i wiem, że postąpiłam słusznie. Byłam na sali z dziewczyną po cięciu cesarskim – musiała leżeć przez 24 godziny, nie mogła przebrać dziecka, nie potrafiła go nakarmić. Nieustannie prosiła o środki przeciwbólowe, a gdy miała wstać, nie była w stanie. Ja trzy godziny po porodzie wzięłam prysznic i w nocy wstawałam do syna. Za nic nie zgodziłabym się na cięcie, z wyjątkiem zagrożenia życia mojego lub dziecka.

Magda: Po cesarskim cięciu nie miałam żadnych problemów z karmieniem, dziecko przewijał mój mąż. Ból najbardziej dokuczał mi w chwili, gdy chodziłam, ale opieka nad córką szybko pozwoliła mi o nim zapomnieć. Rana jest naprawdę niewielka, zupełnie jej nie widać. To nie jest tak, że dbam o reklamę tego sposobu rozwiązania ciąży, ale w moim przypadku problemów nie było.

Cesarka na życzenie: przemyśl dobrze tę decyzję!

A mogły być, bo cięcie cesarskie to nic innego jak operacja. Czy miałaś świadomość zagrożeń, wynikających z tego sposobu rozwiązania ciąży?

Magda: Tak, wiedziałam o ryzyku zapalenia błony śluzowej macicy, zakażenia rany oraz zakażenia układu moczowego, jak również o możliwości niedokrwistości czy wstrząsu krwotocznego. Widziałam jednak, że zabieg przeprowadzi doświadczony lekarz, a ponadto co druga moja koleżanka rodziła w ten sposób i nic się nie stało. Byłam spokojna.

Monika: Podziwiam twój spokój. Zgodzę się, że poród naturalny też czasem się komplikuje, ale nieporównywalnie rzadziej niż cięcie cesarskie. Pozostaje też spojrzenie na dziecko. Maluchy urodzone siłami natury w sposób łagodny przychodzą na świat – same w pewien sposób nadają temu aktowi rytm. W przypadku cesarki mówi się o gwałtownym wyciągnięciu dziecka z brzucha. Nie otrzymuje ono również cennych bakterii, które znajdują się w pochwie matki.

Magda: Przed cesarskim cięciem rozmawiałam ze znajomą, z zawodu pediatrą. Opowiedziała mi o „mokrych płucach”, czyli adaptacyjnych zaburzeniach oddychania. Tego powikłania bowiem obawiałam się najbardziej. Nic takiego na szczęście się nie wydarzyło, a moja córeczka urodziła się zdrowa i silna. Gdy została zbadana, przekazano ją tacie do tzw. „kangurowania”. Mąż dzielnie tulił dziecko, gdy mnie zszywano. Jeszcze na sali pooperacyjnej przystawiono mi córkę do piersi.

Wiele kobiet po cięciu uskarża się, że miało problemy z karmieniem.

Magda: W moim przypadku problemów nie było. Karmię do dziś i nie wiem, co do poranione brodawki czy brak pokarmu. W przypadku karmienia piersią bardzo ważne jest nastawienie psychiczne. Jeszcze przed rozwiązaniem ciąży rozmawiałam z doradczynią laktacyjną, która bardzo mi pomogła. Zapewniła mnie, że po cięciu mogę karmić tak samo efektywnie jak po porodzie naturalnym. Istotny był też fakt, że córeczkę do piersi przystawiono mi bardzo szybko. W niektórych szpitalach robi się o nawet dobę po operacji!

Monika:  I to też trzeba zaznaczyć – Magda urodziła córeczkę w szpitalu, w którym respektowano zasadę „złotej godziny” nawet w przypadku pań, u których wykonano cięcie cesarskie. To naprawdę nie jest standard. Po operacji kobieta musi leżeć, jest obolała, dostaje silne środki przeciwbólowe, a to znacznie utrudnia pierwszy kontakt z dzieckiem i jego nakarmienie. Po porodzie siłami natury matki szybko wracają do siebie, a ich organizm miał czas, by przygotować się na pierwsze spotkanie.

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Zapraszamy do dyskusji!

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, jaki wpływ na zdrowie mamy i dziecka ma cesarskie cięcie oraz jakie jest ryzyko ciąży po 40. roku życia. Przeczytaj również, jak wybrać najlepsze krzesełko do karmienia i jak skompletować eko-wyprawkę

Kup dostęp od 2,50 zł
okładka 10/19
KOMENTARZE
Adela El
|

Też się bardzo bałam porodu, ale jest do przeżycia, zwłaszcza z jakąś formą znieczulenia. Ja miałam gaz za drugim i trzecim razem. Każde z trójki moich dzieci urodziłam naturalnie i na pewno dużym plusem jest to, że bardzo szybko po takim porodzie dochodzi się do siebie. W Polsce trzeba zostać jeszcze 3 dni w szpitalu, ale na zachodzie normą jest wychodzenie tego samego dnia lub nazajutrz i ja jestem za tym, aby i u nas tak było. Nie wiem jak to jest po cesarce, ale cieszę się, że mi tego oszczędzono, bo to jednak poważny zabieg, cięcie brzucha itp.

Mamcia
|

Ja miałam robiona dwa razy cesarke. Pierwsza była z tego względu że dziecko duże (4470) i przenoszone (42 tyg.) A druga to na życzenie i też że względu na wagę (4200)

Gosial
|

ja rodziłam naturalnie i nie było tragedii. Szczęśliwie to była szybka akcja.