Boje się porodu: poród nie taki straszny! Dlaczego nie warto bać się porodu?

2020-06-03 15:40 Adriana Klos
Boję się porodu
Autor: Getty Images

"Boje się porodu" nie ma chyba ciężarnej, która chociaż raz nie miała w swojej głowie takiej myśli. A przecież poród nie jest taki straszny: to wielki akt odwagi, determinacji i niezwykłej siły. Mimo bólu moment przyjścia na świat dziecka jest wspominany przez kobiety, jako najpiękniejszy w ich życiu. Dlaczego tak się dzieje i dlaczego nie warto bać się porodu?

Czy każda kobieta boi się porodu? Pewnie tak. Poród jest zazwyczaj postrzegany jako nieuchronna konieczność wydania dziecka na świat. Lęk przed porodem tkwi w wielu kobietach. Poród kojarzy się z cierpieniem i obawami, czy wszystko pójdzie dobrze.

Poród to często również temat tabu – bo dla wielu osób rodzenie wydaje się czymś obrzydliwym, albo temat straszak, pokazujący, jak trudno jest urodzić i jaki ból się z tym wiąże.

Kobiety boją się porodu, i to jest zrozumiałe. Ale warto uświadomić sobie, że poród to także niezwykłe wydarzenie, które przeżywa się raz lub najwyżej kilka razy w życiu. To dowód niezwykłej siły kobiet. Tak właśnie swój poród wspominają Ewa i Kinga – jako chwile swojego zwycięstwa i wielkiej radości.

Czytaj: Lęk przed porodem - co zrobić, jeśli boisz się porodu?

Przed porodem: 7 spraw, które powinnaś załatwić przed porodem

Ewa: Każda kobieta, która rodzi przeżywa podobne chwile

Ewa bardzo dobrze znosiła ciążę i cieszyła się, że do końca mogła pracować, spotykać się z przyjaciółmi. Właściwie oprócz niewielkich bólów kręgosłupa, nic jej nie dolegało. Aktywna i zajęta zawodowo, nie miała czasu na zastanawianie się, jak to będzie w czasie porodu ani na czytanie strasznych opowieści w internecie.

Zajęcia w szkole rodzenia oraz ćwiczenia jogi dawały jej poczucie, że zrobiła wszystko, co mogła, by przygotować się do tej wielkiej chwili. Akcja porodowa zaczęła się w nocy, ale Ewa nie chciała panikować ani za bardzo się spieszyć.

Kiedy mocniejsze skurcze przerywały sen, starała się oddychać głęboko, do brzucha, tak jak się uczyła w szkole rodzenia. Pamiętała, aby dotlenić maluszka i tak, we własnym domu, minęła prawie połowa porodu.

Dopiero rano wraz z partnerem zabrali torbę i pojechali do szpitala. W szpitalu pierwsze rozczarowania: bałagan na izbie przyjęć, gdzie musiała przekonywać pielęgniarki, że właśnie rodzi. Potem propozycja podania oksytocyny, żeby mogła szybciej zwolnić salę innym rodzącym.

Nawet trochę śmiali się z tego z partnerem, ale gdy przyszły silne skurcze, uśmiech znikł z jej twarzy. Bardzo osłabła z powodu intensywności skurczów. Cieszyła się, że partner jest przy niej. Pomagała sama jego obecność, wsparcie, słowa, że wszystko będzie dobrze i że bardzo ją kocha.

W trudnych chwilach, gdy ciężko było podnieść się z kolan po kolejnym skurczu, sił i odwagi dodawała Ewie myśl o tych wszystkich kobietach, które urodziły swoje dzieci. Starała się skupić na sobie, na swoim ciele i oddechu. Czuła ból, ale też pewien rodzaj transu.

I chociaż nie pozwolili jej przeć na stojąco – mimo że czuła, że tak jest łatwiej i dla niej, i dla synka, chociaż czuła bezradność i smutek, gdy kazali kłaść się na łóżko porodowe, pomagała świadomość wspólnoty z matkami na całym świecie.

„Czułam wręcz tę moc od wszystkich kobiet świata. Skoro one mogły urodzić, to i mnie musi się udać. Powtarzałam sobie: wytrzymaj jeszcze trochę, wkrótce sama też zostaniesz mamą. Byłam jakby we własnym świecie, zajęta niezwykłym zadaniem, które miałam do wykonania.

Pomagała mi też myśl o synku. Chciałam mu pomóc – najlepiej, jak umiałam. Myślałam: jemu też jest trudno, ja jestem silniejsza od niego, jestem jego mamą, pomogę mu. Gdy usłyszałam głos syna i dotknęłam jego ciepłego ciałka, nic innego już nie było ważne. Nie czułam nawet bólu podczas nacinania krocza”.

Czytaj także: Boisz się porodu? 8 dobrych wiadomości dotyczących porodówki

Z kim powinnaś rodzić? Zrób test i sprawdź to

Kinga chciała przeżyć poród świadomie

Kinga długo nie mogła zajść w ciążę i na wieść, że w końcu zostanie mamą, cieszyli się wraz z mężem jak dzieci. Ciąża była dla niej trudnym doświadczeniem: przez pierwsze miesiące odczuwała silne mdłości, nie miała apetytu i wymiotowała. Musiała wycofać się z pracy i zostać w domu.

Kilka razy lądowała w szpitalu, bo pojawiło się ryzyko przedwczesnego porodu. Jednak radość i oczekiwanie na dziecko łagodziły wszelkie dolegliwości.

Poród był długi i męczący, ale Kinga najbardziej pamięta obecność męża. Był blisko, czuła jego pewność i siłę, gdy rodząc, opierała się o niego plecami. Mimo bólu ani razu nie pomyślała, że coś pójdzie nie tak. Była z mężem i wybraną położną. Ogarniało ją poczucie bliskości, wspólnoty, zaufania i bezpieczeństwa.

Gdy nastąpił kryzys siódmego centymetra, położna mówiła, co Kinga ma robić podczas skurczów, jak odpoczywać po nich, a jej głos brzmiał łagodnie i kojąco. Mąż masował obolałe plecy i głaskał po głowie. Ból był duży i chwilami było jej bardzo trudno wytrzymać, ale wiedziała, że już niedługo jej dziecko przyjdzie na świat.

Nie chciała rodzić ze znieczuleniem, pragnęła przeżyć to doświadczenie przytomnie – mocno, aż do trzewi. Czuła, że jest w dobrych rękach, we właściwym miejscu. Szczęśliwa, że może rodzić w takiej pozycji, w jakiej jest jej najwygodniej, że nikt jej nie zmusza do leżenia na łóżku, nie strofuje. Że może sama nabierać doświadczenia w rodzeniu, czuć, jak coraz lepiej jej idzie, coraz sprawniej prze i że nikt niczego nie przyspiesza.

Gdy córeczka wreszcie się pojawiła, Kinga poczuła się bardzo szczęśliwa: „To była wręcz euforia, coś tak niesamowitego, czego nie przeżyłam nigdy wcześniej. Poczułam na brzuchu moją córeczkę. Była mięciutka. I pachniała tak pięknie, słodko...

Czułam się wyjątkowa, jakbym była zdolna góry przenosić. Czułam, że teraz jestem już innym człowiekiem, że dorosłam, że ze wszystkim dam sobie radę i nic mnie nigdy nie pokona".

Czytaj: Znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie: 5 najważniejszych pytań i odpowiedzi

Nie pozwól, by lęk przed porodem cię paraliżował

Strach przed porodem jest zupełnie naturalny. Pamiętaj jednak, że jeśli jesteś zdrowa, dbasz o siebie, masz wsparcie osób bliskich, to na pewno jesteś dobrze przygotowana do tej wielkiej chwili.

Nie zadręczaj się, nie czytaj dramatycznych opisów porodów w internecie, nie słuchaj też koleżanek, które cię straszą. Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego, więc zamartwianie się zupełnie nic ci nie da. Niepotrzebnie tylko wprowadza cię w stan napięcia i niepokoju, które może udzielić się także dziecku.

Zaufaj lekarzom i położnej, którzy na pewno będą starali ci się pomóc jak najlepiej. Podobnie jak Ewa, zdaj się też na matkę naturę, dzięki której swoje dzieci urodziło wiele pokoleń kobiet. Bądź dobrej myśli i mów sobie słowa, które wspierają: „Dam radę, uda mi się, na pewno wszystko będzie w porządku”.

Czytaj: Najczęstsze lęki przed porodem: zobacz, czego się boją ciężarne

Poród rodzinny - co zrobić, gdy partner nie zgadza się na wspólny poród

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Nowy numer magazynu Dziecko Zakupy i My już w sprzedaży! A w nim ponad 200 polecanych produktów dla mamy, dziecka i kobiet w ciąży a także inspiracje i porady dla całej rodziny! 164 strony za 4,99 zł.

Sprawdź
Dziecko zakupy i my
KOMENTARZE
Anna Materda
|

Naprawdę, to opowiadanie, że to tylko tak strasznie wygląda, wszyscy się boją, ale jak się urodzi dziecko, to i tak się tego nie pamięta, wcale nie pomaga paniom, które panicznie się boją ciąży i porodu. Serio. Może wy już nie pamiętacie, ale przed nimi jest 9 miesięcy i teraz potrzebują wsparcia. Ja osobiście polecam znaleźć sobie jakąś fajną panią psycholog, jeżeli bardzo się obawiacie. Ja sama chodziłam do Pauliny Rozya-Bardout do Psychologgii na Chmielnej. To super terapeutka, która bardzo często pracuje z paniami w ciąży, więc zna się na temacie, wie jakie są obawy, itd. Można z mężem, można bez męża iść do psychoterapeuty. Jak kto woli. Ja uważam, że warto - lepiej się porozpieszczać w trakcie ciąży, niż potem walczyć z depresją.