Lęk przed porodem - co zrobić, jeśli boisz się porodu?

2019-09-09 11:26 Karolina Wojtaś, psycholog|Małgorzata Wójcik
lęk przed porodem
Autor: _photos.com|photos.com

Zdecydowana większość kobiet czuje strach przed porodem. To naturalne zjawisko. Problem pojawia się dopiero w sytuacji, kiedy strach czy niepokój zamienia się w paniczny lęk przed porodem, a im bliżej rozwiązania, tym trudniej opędzić się od przerażających wizji i obsesyjnego strachu. Czy taka sytuacja może zagrażać przyszłej mamie i dziecku? Jak pokonać paniczny lęk przed porodem?

Lęk przed porodem jest jak najbardziej zrozumiały. Mówi się, że, „pierworódki boją się, bo nie wiedzą, co je czeka, a te, które już rodziły – boją się, bo już to doskonale wiedzą”. Duża liczba pań radzi sobie jednak ze swoimi obawami związanymi z bólem, widokiem krwi czy koniecznością nacinania krocza. Problem pojawia się wtedy, kiedy lęk przed porodem staje się obsesyjny i niemożliwy do opanowania.

Skąd ten starach przed porodem?

Paraliżujący lęk przed porodem nie jest „nowością” dla medycznego świata. Co więcej, zagadnienie to ma swoją nazwę i określane jest jako „tokofobia”. W przypadku potwierdzenia jej przez lekarza, można uzyskać skierowanie na cesarskie cięcie – niestety, przez wielu ludzi traktowane jest to na równi z wygodnictwem czy lenistwem.

O tym, że tak nie jest, świadczy chociażby występowanie tokofobii pierwotnej – czyli ogromnego lęku przed porodem u kobiet, które nie są i nigdy nie były w ciąży. Poważna postać tego zaburzenia prowadzi do odwlekania decyzji o dziecku, mimo wielkiego pragnienia jego posiadania.

Kobieta, która cierpi na tokofobię pierwotną, zabezpiecza się przed zajściem w ciążę na różne sposoby jednocześnie, a mimo to spóźniająca się miesiączka może wywołać paniczny strach. W skrajnych przypadkach zaburzenie to może doprowadzić do usunięcia ciąży – mimo pragnienia posiadania dziecka, co w konsekwencji powoduje ogromne zaburzenia psychiczne.

Tokofobia może występować także w sytuacji, kiedy kobieta ma już za sobą doświadczenie związane z ciążą i porodem – taki lęk określany jest jako tokofobia wtórna i często powodowany jest traumatycznymi wydarzeniami.

Poronienie, urodzenie martwego dziecka czy w końcu bardzo długi, ciężki poród – wszystko to powoduje, że myśl o drugim dziecku jest odwlekana na wiele lat. A gdy w końcu druga ciąża jest faktem, pojawia się paniczny lęk przed porodem.

Wśród powodów występowania zaburzenia, niezależnie od jego rodzaju, wymienia się między innymi obawę przed utratą kontroli nad własnym ciałem, nieprawidłowymi działaniami lekarzy, śmiercią swoją lub dziecka czy urodzeniem malucha chorego - wskutek nieprawidłowej akcji porodowej.

Diagnozowanie tokofobii nie jest częste – dotyka około 2 proc. ciężarnych. Co jednak należy robić w sytuacji, kiedy nie znajdujemy się w szczęśliwej większości?

Czytaj: 5 błędów, których nie wolno ci popełnić na porodówce

Jak sobie poradzić z lękiem przed porodem?

  • Postaw na edukację

Większość ciężarnych kobiet spotyka się z opowieściami porodowymi rodem z horroru. Niestety, nie sprzyja to pozytywnemu podejściu do rozwiązania, a w przypadku już istniejącego lęku może znacznie pogorszyć sytuację. Dlatego tak ważne jest, by uzyskać pełny dostęp do wiedzy na temat ciąży i samego przychodzenia dziecka na świat. Informacje te muszą być zaczerpnięte z profesjonalnych źródeł – zarówno ze szkoły rodzenia, jak i z lekarzem prowadzącym ciążę.

  • Pomoc specjalisty

Wizyty u psychologa lub psychiatry są absolutną koniecznością w przypadku wystąpienia panicznego lęku przed porodem. Warto jednak zwrócić uwagę na to, by wybrany specjalista miał doświadczenie z tego typu zaburzeniami.

  • Wsparcie położnej

Kwestia wyboru „swojej” położnej jest dosyć kontrowersyjna. Niektóre panie twierdzą, że jest to ważne wsparcie, inne z kolei, że dodatkowe płacenie komuś za swoje obowiązki powoduje, że bez „ekstra wynagrodzenia” położne nie zachowują się tak, jak powinny. W tym wypadku jednak wsparcie konkretnej położnej ma bardzo ważne znaczenie – świadomość, że przy porodzie będzie ktoś, kogo znamy, a kto dodatkowo zna się na aspektach medycznych, znacznie redukuje poziom lęku.

  • Może cesarskie cięcie?

W wielu przypadkach, przy dobrej współpracy ciężarnej, psychologa i lekarza, poziom strachu można zredukować do poziomu umożliwiającego przyjęcie dziecka w naturalny sposób. Jeśli jednak istnieją wyraźne przesłanki, że może się to nie udać, warto zdecydować się na cesarskie cięcie. W niektórych sytuacjach już sama świadomość wybrania tej metody pozwala na bezstresowe i bezpieczne donoszenie ciąży.

Czytaj: CESARSKIE CIĘCIE - konsekwencje cesarki dla mamy i dziecka

Dobrze wiedzieć

To nie działa!

"Tyle rodziło, ty też dasz radę" - takie słowa kierowane w stronę ciężarnej, która panicznie boi się porodu, to tak naprawdę… żadna pomoc. Jednocześnie warto wiedzieć, że prawdziwe wsparcie jest w takiej sytuacji niezwykle potrzebne, ponieważ długo utrzymujący się wysoki poziom stresu jest nie tylko szkodliwy dla matki, ale też grozi wystąpieniem porodu przedwczesnego.

Czego boją się kobiety przed porodem?

Każda kobieta, która czeka na pierwsze dziecko, boi się porodu. To normalne: wszyscy lękamy się tego, co nieznane, nowe, a tym bardziej nieprzewidywalne. Zamiast się denerwować i stresować, najpierw sprawdź, czy twoje obawy mają podstawy, czy też po prostu twój strach ma wielkie oczy. Przeczytaj więc, czego najczęściej boją się kobiety przed porodem i czy mają rację, lękając się, że...

  • Coś złego stanie się z dzieckiem

Obawa o dziecko towarzyszy ci od pierwszych dni ciąży i nie ma w tym nic dziwnego. Pokochałaś je, zanim się narodziło, i nieustannie drżysz o jego zdrowie. Jeśli jesteś pod opieką lekarza, regularnie robisz badania, które kontrolują stan płodu, i dbasz o siebie – nie musisz się martwić. Oczywiście czasem zdarzają się problemy, ale na szczęście coraz rzadziej. Statystyki pokazują, że wciąż spada wskaźnik umieralności okołoporodowej noworodków – w 2015 roku prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy do spraw ginekologii i położnictwa, podał, że w Polsce rodzi się aż 99,99 proc. żywych noworodków! To jeden z najlepszych wyników w Europie i zasługa badań prenatalnych, które pozwalają na leczenie dzieci już w łonie matek oraz coraz lepszego systemu opieki nad przyszłą mamą.

  • Dziecko udusi się przez owinięcie pępowiną

Wiercenie się dziecka lub zbyt długa pępowina mogą doprowadzić do owinięcia się jej sznura wokół płodu. Personel szpitala jest na to przygotowany. W trakcie akcji porodowej kilkakrotnie będziesz miała robione badanie KTG, które kontroluje tętno płodu. Gdy tylko tempo spadnie, lekarz natychmiast podejmie decyzję, czy konieczne jest wykonanie cesarskiego cięcia. Gdy pępowina zaciśnie się w czasie przeciskania się dziecka przez kanał rodny, położna zwykle szybko ją odwija lub rozcina, gdy tylko urodzi się główka.

  • Trafię na niemiły i niekompetentny personel

Najważniejsze jest, by opiekujący się tobą ludzie byli dobrzy w tym, co robią. A o to możesz być raczej spokojna: położne i lekarze położnicy przyjmują po kilka porodów dziennie, więc nawet jeśli nie byli orłami na studiach, to praktyka uczyniła ich mistrzami w swoim fachu. Być może właśnie ich rutyna oraz fakt, że muszą być cały czas czujni i gotowi do działania, sprawiają, że niekiedy wydają się niemili. Spróbuj znaleźć sympatyczną położną, z którą będziesz mieć dobry kontakt i która będzie z tobą rodzić. Jeśli to ci się nie uda, pamiętaj, że zawsze możesz zwrócić personelowi uwagę i poprosić o odrobinę empatii z ich strony.

  • Nie dostanę znieczulenia

Znieczulenie zewnątrzoponowe jest obecnie dużo łatwiej dostępne niż jeszcze kilka lat temu, a co więcej, jest bezpłatne dla pacjentek – płaci za nie osobno NFZ, co powinno zachęcać szpitale do jego oferowania rodzącym. Niestety wciąż nie w każdym szpitalu jest wystarczająco dużo lekarzy anestezjologów... Aby mieć pewność, że otrzymasz znieczulenie, wybierz placówkę, w której nie ma z tym problemów. Warto wybrać się na wizytę konsultacyjną do anestezjologa przed porodem – szpital, który proponuje takie wizyty, gwarantuje też dostępność znieczulenia.

  • Nie zdążę do szpitala

Takie obawy rodzą się podczas oglądania filmów oraz przez pojawiające się co jakiś czas informacje o kobietach rodzących w samochodzie lub sklepie. Gdyby rzeczywiście porody przebiegały w takim tempie jak w telewizji, ile cierpienia by nam zaoszczędzono! Tak naprawdę narodziny dziecka, zwłaszcza tego pierwszego, trwają kilka godzin i ryzyko, że nie zdążysz w tym czasie dojechać do szpitala, jest naprawdę niewielkie. Ważne tylko, abyś dokładnie wiedziała, jakie są oznaki porodu i zareagowała na nie odpowiednio, czyli bez zbędnej zwłoki.

  • Popęka mi krocze

Uszkodzenie tkanek krocza w czasie porodu nie jest rzadkością, chociaż poważne urazy – dotyczące nie tylko skóry, ale również mięśni – zdarzają się zaledwie w kilku procentach porodów. Obecnie odchodzi się od rutynowego nacinania krocza, często jednak pęka ono samoistnie w ostatnim momencie, czyli w trakcie parcia. Aby tego uniknąć, na kilka tygodni przed porodem zacznij wykonywać masaż krocza, który sprawi, że będzie ono bardziej elastyczne (rozciągaj wnętrze pochwy w stronę odbytu). Ćwicz też mięśnie Kegla i staraj się być aktywna fizycznie.

  • Będę zbyt wyczerpana i nie dam rady urodzić

Poród to męczący proces – mówi się, że wymaga od kobiety tyle energii, ile potrzeba do przebiegnięcia maratonu. Dlatego od początku oszczędzaj siły i staraj się przyspieszyć rozwarcie szyjki – korzystaj z piłki do ćwiczeń, wanny, wypoczywaj, kiedy możesz (pamiętając jednak, że pozycja horyzontalna spowalnia akcję porodową). Nie bój się, że nie będziesz mieć sił, aby urodzić dziecko. Tuż przed okresem parcia organizm kobiety produkuje dużo adrenaliny – hormonu, który dodaje energii i jest potężną dawką mocy dla rodzącej. To właśnie dzięki niej nawet w chwili skrajnego wyczerpania kobieta jest w stanie zmobilizować siły i wydać na świat dziecko.

  • Nie uwzględnią moich życzeń z planu porodu

Personel szpitala powinien się zapoznać z napisanym przez ciebie planem porodu i powinien się zastosować do twoich życzeń, a jeśli tak się nie stanie, masz prawo do złożenia skargi. Personel może jednak nie zastosować się do twojego planu porodu, jeśli tego wymaga stan zdrowia twój lub dziecka. Jeśli masz obawy, że twoje zalecenia będą zwyczajnie zlekceważone, a ty nie będziesz miała głowy do ich egzekwowania, zleć to zadanie osobie towarzyszącej ci podczas porodu.

  • Po wspólnym porodzie przestanę być atrakcyjna seksualnie dla partnera

Zdarza się, że widok rodzącej żony pozostawia w mężczyźnie traumatyczne wspomnienia i budzi niechęć do współżycia z nią. To jednak rzadkie przypadki, które najczęściej zdarzają się wtedy, gdy partner został zmuszony do udziału w porodzie. Zazwyczaj jednak to wydarzenie bardzo zbliża małżonków.

  • Zabraknie dla mnie miejsca w szpitalu

Chociaż w Polsce w ostatnich latach urodziło się trochę więcej dzieci niż wcześniej, to jednak nie musisz się obawiać, że wszystkie miejsca na porodówce będą zajęte. Obecnie nie jest to już problem i rzadko się zdarza, że kobieta jest odsyłana do innego szpitala, jak to bywało kiedyś. Pamiętaj też, że nawet jeżeli z jakiegoś powodu taka sytuacja miałaby miejsce, to placówka jest zobowiązana do znalezienia ci nowego miejsca oraz zapewnienia transportu.

  • Nie zapewnią mi intymności

Popytaj na forach, które placówki są z tego znane i omijaj je na kilometr. Pamiętaj, że masz prawo do poszanowania intymności i godnego traktowania nawet na wspólnej sali porodowej. Nie zgadzaj się, by ktoś niepowołany obserwował twój poród, chyba że rodzisz w placówce klinicznej, która kształci studentów. Niech partner obecny przy porodzie domaga się tego, co ci się należy.

  • Każą mi leżeć nieruchomo

Zmiany w Standardach opieki okołoporodowej budzą wiele niepokoju. Przyszłe mamy boją się, że będą musiały rodzić tak jak kiedyś – „przywiązane do łóżek”, bez prawa do chodzenia w czasie porodu. Wydaje się jednak, że te czasy już nie wrócą, bez względu na status prawny standardów i zaleceń dotyczących opieki nad ciężarną. Na razie położna w czasie porodu nie może kazać ci leżeć nieruchomo – chyba, że takiej pozycji wymaga badanie (np. KTG) czy inne zabiegi. Żadne prawo nie zmieni faktu, że poród w pozycji pionowej jest szybszy i lepszy dla mamy oraz jej dziecka.

  • Poród naturalny zakończy się cesarskim cięciem

Zanim lekarz podejmie taką decyzję, na pewno będzie próbował zrobić wszystko, abyś urodziła siłami natury. Choć statystyki mówią, że w Polsce operacyjnie rodzi się blisko 40 proc. dzieci, to jednak wiele z tych porodów to cesarki wykonywane w prywatnych placówkach, na życzenie, a nie zabiegi ze względów medycznych. Jeśli jednak okaże się, że musisz rodzić operacyjnie, pamiętaj, że to rutynowy zabieg, który rzadko wiąże się z powikłaniami i nie jest niebezpieczny ani dla ciebie, ani dla maluszka.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, dlaczego w ciąży boli kręgosłup i jak można sobie pomóc w takiej sytuacji. A także: jakie formalności trzeba załatwić po urodzeniu dziecka, kiedy warto kupić niemowlakowi szumiącą zabawkę i jak przystawiać malca do piersi.

Kup dostęp od 2,50 zł
mjm 12/19
KOMENTARZE
Paula
|

Pisze to do wszystkich kobiet które boją się porodu. Ja bałam się od zawsze, jeszcze zanim byłam w ciąży. Już w trakcie od samego początku byłam wręcz przerażona. Nie wiem skąd wziął się we mnie taki strach ale był. Mimo to nie zdecydowałam się na cc bo wiedziałam że to żadne rozwiązanie, ból i tak jest i tak. Poród trwał 12h, bolesne były ostatnie 4h, zakaz parcia przy 10cm bo głowa była za wysoko, wygibasy na fotelu. Czy bolalo? Tak. Czy nie do wytrzymania? Nie. Następny poród też będzie naturalny i pewnie też bez znieczulenia. Nie mam żadnej traumy. Dzięki położnej i mężowi (no i corce:)) wspominam poród jako pozytywne doświadczenie, uwierzcie mi że ja już nie pamiętam że mnie coś bolalo;) a akcja była długa i dość trudna, do tego wspomagana oxy która wzmaga ból. Nie ma się czego bac. Totalnie.