Poród bez bólu: 10 sposobów na lekki poród

2019-06-24 11:56 Agnieszka Roszkowska
Poród bez bolu
Autor: thinkstockphotos.com

Poród bez bólu to marzenie każdej przyszłej mamy. Chciałabyś urodzić sprawnie, szybko i jak najmniej boleśnie? Podpowiadamy, co możesz sama zrobić, by zwiększyć swoje szanse na poród bez bólu. Oto kilka zaskakująco prostych sposobów, aby zwiększyć swoje szanse na bezbolesny poród. Wypróbuj koniecznie!

1. Nie przywiązuj wagi do terminu porodu - dodaj 10 dni do wyliczonej przez lekarza daty porodu

Najlepiej zrób to od razu: do daty porodu, wyliczonej przez lekarza, dodaj 10 dni – i zaznacz ten dzień w swoim kalendarzu czerwonym flamastrem. Gdy ktoś cię będzie pytał o termin porodu – mów, że to właśnie w tym dniu ma przyjść na świat twoje dziecko.

Większość kobiet zbyt dużą wagę przywiązuje do terminu porodu – nastawiają się na to, że urodzą dokładnie tego dnia. A kiedy termin mija, są rozczarowane, stają się niecierpliwe i nerwowe. Stres jest tym większy, że rodzina i znajomi – którzy znali termin porodu – dzwonią z pytaniami, co się dzieje i kiedy mogą spodziewać się nowych wiadomości. Tak jakbyś to wiedziała!

Każdy kolejny dzień potęguje stres – w skrajnych sytuacjach kobieta przestaje wierzyć, że w ogóle kiedykolwiek urodzi, nie mówiąc już o porodzie bez bólu. I zaczyna robić różne rzeczy, które mają w tym pomóc, nie zawsze rozsądne (jak np. picie oleju rycynowego czy noszenie ciężkich przedmiotów).

Także w szpitalu taka niecierpliwa pacjentka może, nawet nieświadomie, przyspieszyć decyzję lekarzy o indukcji porodu. Natomiast gdy kobieta spokojnie znosi czekanie, lekarz nie czuje presji i być może jeszcze poczeka z interwencją.

Poród naturalny jest szybszy i efektywniejszy, gdy zaczyna się samoistnie, bez pomocy środków farmakologicznych. Sztuczka ze zmianą terminu sprawi, że nie będziesz się niepotrzebnie denerwować, dzięki czemu wszystko będzie się działo bardziej spokojnie i naturalnie.

Zobacz: Ciąża po cesarce - kiedy jesteś na nią gotowa?

Co zrobić, by szybko urodzić? WIDEO

2. Ignoruj skurcze macicy przed porodem jak najdłużej

To stary trik, który naprawdę działa i umożliwia lekki poród. Gdy poczujesz pierwsze skurcze, nie obwieszczaj od razu całemu światu, że właśnie zaczęłaś rodzić, a już w żadnym wypadku nie kładź się do łóżka, czekając w bezruchu na rozwój wypadków.

To najgorsze, co możesz zrobić, bo takie bezczynne oczekiwanie będzie potęgować twój ból i lęk przed tym, co się ma wydarzyć. A stres nie sprzyja bezbolesnemu porodowi.

Musisz skupić swoją uwagę na czymś innym – staraj się po prostu robić to, co zwykle robisz o tej porze albo wymyśl sobie jakieś konkretne zajęcie, np. upiecz ciasto, zrób porządek w szafce czy wyjdź na spacer.

Dopóki skurcze umożliwiają ci zajmowanie się czymkolwiek innym – ignoruj je, nie zwracaj na nie uwagi. Tak długo, jak to możliwe, udawaj, że nic się nie dzieje (choć od pewnego momentu warto sprawdzać częstotliwość skurczów – możesz to zlecić partnerowi).

Oszczędzaj swoją energię na czas, gdy będzie ci naprawdę potrzebna. Zobaczysz, jak bardzo ci się przyda!

Czytaj: Jakie są objawy porodu - pierwsze symptomy, które musisz rozpoznać

3. Nie spiesz się do szpitala na porodówkę - możesz zakłócić proces wydzielania oksytocyny 

Kiedy kobieta jest spokojna i zrelaksowana, w jej ciele efektywniej wydzielają się hormony niezbędne do porodu, lepiej rozwija się akcja skurczowa i postępuje bez zakłóceń, i umożliwia poród bez bólu.

Jeśli więc wszystko przebiega dobrze i oprócz skurczów nie ma żadnych sygnałów, które kazałyby jechać do szpitala (np. odpłynięcie wód płodowych) – zostań w domu jak najdłużej.

Wydzielanie oksytocyny – głównego hormonu odpowiedzialnego za skurcze macicy – w dużym stopniu zależy od środowiska, w jakim znajduje się rodząca kobieta.

Aby oksytocyna wydzielała się bez zakłóceń, kobieta musi czuć się bezpiecznie i swobodnie, nie powinna być obserwowana – a takie warunki dla większości ludzi stwarza tylko własny dom. Dlatego warto w nim pozostać tak długo, jak to możliwe.

Co to znaczy? Jeśli wszystko idzie dobrze – skurcze są regularne, coraz częstsze i silniejsze – warto poczekać, aż akcja skurczowa rozwinie się na tyle, by nie zahamował jej stres związany z przyjazdem do szpitala.

Specjaliści radzą, by wyjeżdżać z domu nie wcześniej niż w chwili, gdy skurcze będą co 5 minut. Z drugiej strony, gdy poród nie postępuje (bolesne skurcze trwają już wiele godzin, ale są nieregularne), przyjazd do szpitala może być dobrym pomysłem.

Czytaj: Akcja porodowa: kiedy jechać do szpitala?

4. Przygotuj się do wyjazdu na porodówkę

Wyjazd z domu na porodówkę zwykle jest dość nerwowy. Przyszły tata robi się wtedy bardzo niespokojny: w pośpiechu szuka kluczyków do samochodu, znosi bagaże, chwyta w locie wasze płaszcze, pomaga ci usiąść w samochodzie i jak najszybciej chce cię zawieźć na izbę przyjęć.

Tymczasem taki wariacki pośpiech zdecydowanie nie służy rodzącej – powoduje stres, który może wyciszać skurcze, a na pewno utrudnia kontrolę nad nimi. Dlatego staraj się nie spieszyć i uprzedź o tym swojego partnera.

W spokoju sprawdź, czy wzięłaś wszystko, co jest potrzebne do szpitala: dokumenty, telefon, czy szpitalna torba jest spakowana do końca itp.

Upewnij się, że na pewno nie zapomnicie zestawu pobraniowego, jeśli zdecydowaliście się na pobranie krwi pępowinowej.

Wychodząc z domu, zatrzymaj się przed drzwiami, oprzyj się o poręcz... Cały czas spokojnie oddychaj, obserwuj skurcze i bądź dobrej myśli – jesteś na najlepszej drodze do tego, by wkrótce powitać na świecie swoje długo wyczekiwane dziecko.

Czytaj:

Bankowanie krwi pępowinowej - prawdy i mity

Komórki macierzyste i krew pępowinowa

5. Omijaj poczekalnię - zmiana otoczenia może spowolnić akcję porodową i wydzielanie oksytocyny

Po przyjeździe do szpitala pewnie zajmiesz miejsce w poczekalni, wśród innych osób czekających na przyjęcie. Siedząc na widoku publicznym, w pełnym świetle, będziesz starała się opanować skurcze, by nie robić sceny. To błąd.

Po przyjeździe na izbę przyjęć akcja skurczowa często słabnie, bo stres hamuje wydzielanie oksytocyny. Siedząc na krześle w poczekalni, wśród wielu innych osób, nie będziesz czuła się swobodnie.

Nie będziesz więc mogła właściwie oddychać ani zachowywać się w czasie skurczu tak, jakbyś chciała. Tymczasem, aby poród przebiegał bez zakłóceń, rodząca potrzebuje intymności, skupienia i poczucia, że kontroluje sytuację.

Co można wtedy zrobić? Poszukaj ciemniejszego, słabiej oświetlonego kąta na korytarzu, gdzie nie będziesz się czuła obserwowana i usiądź tam (lub uklęknij) w takiej pozycji, w jakiej ci wygodnie.

Wykorzystaj poduszkę, jeśli wzięłaś ją z domu, albo okryj się cała dużą chustą lub kocem (warto go mieć w aucie). W ten sposób stworzysz sobie namiastkę własnej przestrzeni.

Ostatecznie możesz oddzielić się od świata, zakładając słuchawki z muzyką – zamknij oczy i całkowicie skup się na skurczach. Dzięki temu rytm porodu nie zostanie zakłócony i akcja nadal będzie rozwijać się harmonijnie.

Czytaj: Poród krok po kroku: zobacz, co cię czeka w kolejnych etapach porodu

6. Weź butelkę wody z dzióbkiem - podczas porodu będziesz tracić wiele wody z organizmu

W czasie porodu, jak podczas każdego dużego wysiłku, następuje utrata wody z organizmu – będziesz czuć silne pragnienie. Możliwość napicia się wody jest wtedy prawdziwym dobrodziejstwem.

Oczywiście, trudno ci będzie pić ze szklanki, zwłaszcza gdy będziesz musiała leżeć lub masz zamiar rodzić aktywnie. Najlepszym rozwiązaniem jest półlitrowa butelka wody mineralnej z dzióbkiem.

Ale nie przesadzaj z piciem: wypełniony pęcherz moczowy będzie utrudniać poród.

7. Staraj się nie wiedzieć, jakie jest rozwarcie podczas porodu - nie planuj przebiegu porodu

Rodząca wcale nie potrzebuje wiedzieć, jak bardzo rozszerzyła się jej szyjka macicy – uważa wiele położnych. Po pierwsze dlatego, że wielkość rozwarcia jest zawsze przybliżona: wyniki mierzenia przez dwie różne położne mogą się nieznacznie różnić.

A po drugie: z takiej informacji niewiele dla rodzącej wynika. Trudno na tej podstawie określić, jak długo jeszcze będzie trwał poród, bo u jednej kobiety rozwarcie może wynosić 3 cm i w ciągu trzech godzin osiągnie 10 cm, a u innej rozwieranie się szyjki od 9 cm do 10 cm może trwać nawet pięć godzin.

Najlepiej skupić się po prostu na każdym kolejnym pojedynczym skurczu, a nie myśleć, ile ich jeszcze wszystkich będzie i jak długo może to potrwać.

Nie rób więc z góry żadnych planów, ile czasu będziesz rodzić, bo każde odstępstwo od planu podziała na ciebie stresująco i na pewno ci nie pomoże. Poród to nie wyścig – każdy przebiega we własnym tempie.

Czytaj: Ile trwa poród?

8. Wybieraj pozycje wertykalne, czyli pionowe - twój kanał rodny pozostający w pionie ułatwi przyjście dziecka na świat

Poród postępuje sprawniej i jest mniej bolesny, gdy rodzącej udaje się uniknąć pozycji leżącej i półleżącej. Najlepiej rodzić w pozycjach wertykalnych, czyli pionowych. Co to dokładnie znaczy?

Chodzi o takie ułożenie ciała, aby kanał rodny pozostawał w pionie, a jego ujście było skierowane do dołu, a nie do góry – jak to się dzieje podczas leżenia z uniesionymi nogami. A zatem wertykalne pozycje porodowe to nie tylko po prostu stanie na nogach, ale też różne warianty pozycji siedzącej, klęczącej i kucznej.

Przy takim ułożeniu ciała poród postępuje szybciej, bo kobiecie pomaga siła grawitacji (główka mocniej naciska na szyjkę macicy, przyspieszając jej rozwieranie), ułatwione jest oddychanie, a więc dziecko jest lepiej dotlenione, poza tym mniejsze jest ryzyko pęknięcia krocza.

Nie powinno też być przeszkodą dla położnej – zarówno badanie wewnętrzne, jak i monitorowanie tętna płodu można wykonać w takiej pozycji, która jest najbardziej wygodna dla rodzącej kobiety.

Czytaj:

Poród na stojąco - jakie ma zalety?

Badanie KTG. Na czym polega i kiedy się je robi?

9. Krzycz, jęcz i wyj, jeśli to ci pomaga - wokalizowanie może przynieść ulgę podczas porodu

Wydawanie dźwięków podczas porodu jest czymś zupełnie normalnym, a co więcej – bardzo pomocnym. Wokalizowanie jest naturalną odpowiedzią na ból, każdy ból.

Nawet lekkie zadraśnięcie wywołuje syk czy jęk bólu, tym bardziej więc jest zrozumiałe, że rodząca kobieta krzyczy, jęczy, stęka czy wydaje inne dźwięki.

Większość kobiet i położnych twierdzi, że to naprawdę przynosi ulgę. Kiedy krzyczysz (zawsze staraj się to robić na wydechu), jednocześnie pozbywasz się napięcia i bólu.

Nie wstydź się tego, że krzyczysz! To normalny ludzki odruch i twoje prawo. Nikt nie może ci tego zabronić. Krzycz, jęcz, wyj – jeśli tylko czujesz taką potrzebę. Tak głośno, jak ci podpowiada instynkt.

Niektóre położne twierdzą, że już samo otwarcie ust pomaga w rodzeniu, bo rozluźnia mięśnie krocza. A zatem pozbądź się zahamowań i... szykuj się do tego szczególnego „koncertu”!

Czytaj: Co czuje rodząca kobieta?

Zdaniem eksperta
Anna Kalinowska-Garbala, położna, Szpital Położniczo-Ginekologiczny im. św. Zofii w Warszawie

Koniecznie coś zjedz
Zanim wyjedziesz z domu do porodu, koniecznie zjedz lekkostrawny posiłek. Spróbuj zjeść coś nawet wtedy, gdy nie czujesz głodu, bo od chwili przekroczenia progu szpitala do momentu narodzin dziecka może minąć kilkanaście godzin, podczas których twoje ciało wykona ogromną pracę. Jeśli zjesz coś przed przyjazdem do szpitala, posiłek ten zapewni ci zapas energii niezbędnej na okres porodu.

Jednym z pierwszych pytań zadawanych na sali porodowej jest pytanie: czy mogę coś zjeść? Dawniej procedury szpitalne nie zezwalały na to, aby kobiety jadły w trakcie porodu, jednak coraz częściej mówi się o tym, że jedzenie w czasie porodu dodaje energii i jest kobiecie potrzebne.

Na wszelki wypadek podpowiadam, żeby zabrać ze sobą paczkę landrynek. Głodu wprawdzie nie zaspokoją, ale – jeśli położna lub lekarz położnik na to pozwolą – będziesz mogła poprawić sobie humor cukierkiem.

Proponuję również zabrać zapas kanapek na czas poporodowy, ponieważ pierwszy posiłek po porodzie smakuje naprawdę wybornie. A w wielu szpitalach obecnie nie prowadzi się już kuchni, tylko zamawia catering, więc gdy poród zakończy się w godzinach wieczornych lub nocnych – nie dostaniesz niczego do zjedzenia.

10. Wypróbuj moc olejków eterycznych - popraw swoją kondycję psychiczną i odsuń od siebie stres

Niektóre zapachy mają znakomity wpływ na stan psychofizyczny rodzącej, jej komfort, a nawet aktywność. Podczas porodu warto wykorzystać aromatoterapię np. olejki z lawendy, melisy, drzewa sandałowego i eukaliptusa.

Szczególnie polecana jest lawenda, której dobroczynne działanie udowodniono w licznych badaniach naukowych. Kojąca woń lawendy sprawi, że poczujesz się wyciszona i zrelaksowana, a twoje mięśnie staną się mniej napięte, dzięki czemu złagodzone zostanie odczuwanie bólu. Co ciekawe, podczas skurczów porodowych lawenda działa uspokajająco, ale wzmaga koncentrację.

Jak używać olejku? Możesz wziąć ze sobą do szpitala kominek aromaterapeutyczny – wlej do niego ok. 15 kropli olejku, a na dole zapal świeczkę. Inny sposób to zwilżanie olejkiem chusteczki do nosa.

Dużą bawełnianą chustkę do nosa (lub tetrową pieluszkę) skrop 4–5 kroplami olejku lawendowego i miej pod ręką najlepiej już od początku akcji skurczowej. Gdy czujesz, że zbliża się skurcz, zbliż chusteczkę do nosa i głęboko zaczerpnij powietrza, a potem wydychaj je jak najdłużej.

miesięcznik "M jak mama"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W nowym M jak Mama o tym, jak jakie prawa i przywileje mają ciężarne zatrudnione na etacie, a także: co pomoże ci urodzić naturalnie i jak wspierać wcześniaka. Przeczytaj również, jaką matę edukacyjną kupić niemowlakowi.

Kup dostęp od 2,50 zł
okladka m jak mama 09/19
KOMENTARZE
Ddd
|

Pozazdrościć. Ja się czułam, jakbym była torturowana, tylko za drugim razem trwało to krócej, na szczęście

Gunia
|

Dlatego nie warto się stresować. Oddech, prysznic i spokoj.

Toto
|

Każdy poród jest inny. Przykro mi że twój byl ciężki, ale mam nadzieję że u mnie będzie oki. Staram się nie słuchać tych wszystkich strasznych historii..

Mania
|

niesamowite a ile ty dzieci urodziłeś

Millena
|

Tu sie zgadzam ,2 porody...za pierwszym razem-za wczesny wyjazd do szpitala...pobyt tygodniowy ,jak dla mnie bez sensu...choc zadne zle rzeczy sie nie dzialy...za to otoczka szpitana zle odbila sie na psychice...lepiej jechac pozniej...oczywiscie jesli wody nie odejda...a i jeszcze zostalam potraktowana bardzo chamsko i jak male dzidzi...choc mialam 26 lat... bo wygladalam mlodziutko...nie wspomne juz o niemilych odzywkach i komentarzach...

Tomek666212
|

Z artykułu wyraźnie wynika, że kobiety jadąc do szpitala same sobie szkodzą.
Gdyby pozostały w domu to urodziłyby bez problemu, a w szpitalu ich poród jest zaburzony, a potem sztucznie stymulowany przez tępych lekarzy, którzy chcą go przyśpieszyć.

Tomek666212
|

Kpisz sobie? Lekki poród to normalny poród,

Tomek666212
|

to kobieta rodzi, a nie położna.

Tomek666212
|

to lepiej pochwal się jak rodziłaś męczennico? Bo na pewno nie wertykalnie i naturalnie.

Mamusia Daniela i Idy
|

Ja miałam dwa zupełnie bezbolesne porody, syn i córka są zdrowi. Dziś mają po 5 i 2 lata. Nie rozumiem jak poród może boleć - to zupełnie bezbolesna czynność, dzieci jakby 'same' z ciebie wyłażą. Tylko 'plusk' wód płodowych, wtedy 2 godzinki relaksu, a dzieciaczki spokojnie wychodzą :)