Jego walce z chorbą kibicowała cała Polska. Dzielny 10-latek nie żyje

2023-02-16 15:31

"Nie ma już choroby, nie ma bólu, strachu. Nie ma cierpienia... Kiedy odchodzi ktoś bliski, brakuje słów, kiedy odchodzi dziecko, przed którym powinno być całe życie - brakuje ich tym bardziej..." - czytamy na stronie, dzięki której zbierano pieniądze na leczenie Jasia. Chłopiec chorował guza pnia mózgu. Zmarł kilka dni temu.

Jaś Woźniak
Autor: Siepomaga.pl/jasiek Na leczenie Jasia zebrano kilka milionów złotych. Niestety, dzielny 10-latek nie żyje

Jaś Wożniak miał 6 lat, gdy zdiagnozowano u niego guza pnia mózgu. W czasie zabawy z siostrą pojawił się u niego ból głowy i kłopoty z widzeniem. W ciągu kilku lat chłopiec przeszedł leczenie, na które pieniądze zbierali jego przyjaciele i zupełnie obcy ludzie. Niestety, Jasio zmarł 3 dni temu. Miał zaledwie 10 lat.

Guz rósł, pomysłów na leczenie brakowało

Pierwsza diagnoza mówiła o guzie mózgu, który była niewielki. Lekarze kazali czekać, zwłaszcza że zmiana nie dawała poważnych objawów. Ale już kilka miesięcy po pierwszej wizycie u lekarzy, rezonans pokazał niepokojące dane: guz z rozmiarów 21 x 20 mm powiększył się aż o centymetr!

Biopsja nie pozostawiała złudzeń - Jasio cierpiał na guza pnia mózgu, jednego z bardziej złośliwych nowotworów dziecięcych, który na dodatek z uwagi na lokalizację, nie nadawał się do usunięcia. 

Chłopiec został poddany radioterapii, ale lekarze nie mogli mu nic więcej zaoferować. Gdy stan dziecka pogorszył się, rodzice zdecydowali się na nowoczesną ale eksperymentalną jeszcze terapię w Zurychu. Jasio miał mieć podany lek MTX-110, który przez cewnik trafiłby bezpośrednio do guza. Postanowili założyć zbiórkę dla Jaśka, bo koszty leczenia przekraczały ich możliwości.  

Czytaj również: Z pozoru niegroźne, mogą świadczyć o poważnej chorobie. Jak rozpoznać objawy nowotworu u dziecka?

Na Jasia zbierała cała Polska

To była walka z czasem. Szpital w Szwajcarii czekał na pieniądze, których wciąż brakowało. Rodzice wystosowali dramatyczny apel z prośbą o wpłatę choćby złotówki na konto ich syna. O zbiórce zrobiło się głośno. Zaangażowali się w nią zawodnicy Akademii Warty Poznań, w której trenował chłopiec, a zaraz potem - cała Polska. W ciągu kilku dni zebrano 3 miliony złotych na leczenie w Szwajcarii.

Niestety, nadeszła pandemia i leczenie w Zurychu było ciągle przekładane. Jaśka nie udało się uratować. Zmarł 13 lutego w wieku 10 lat.  

"Odszedł jeden z nas... Jasiu, byłeś dzielny i walczyłeś jak wojownik" - napisali koledzy chłopca z Warty Poznań.