Myślały, że znalazły bezpieczny dom. Adopcyjna matka zgotowała im piekło

2023-05-17 10:40

W piątek rozpocznie się proces Ukrainki, Svietlany P., której postawiono zarzuty znęcania się nad dziećmi. Sami śledczy przyznają, że to, do czego dopuszczała się kobieta sprawująca opiekę zastępczą, zwyczajnie nie mieści się w głowie. Dochodziło do bicia, głodzenia i skrajnego poniżania, a ponadto - do wykorzystywania seksualnego.

pedofil
Autor: Getty Images Ukrainka dopuściła się okrutnych czynów wobec swoich podopiecznych.

Już za dwa dni w prokuraturze okręgowej w Poznaniu odbędzie się proces Svietlany P.. 52-letnia obywatelka Ukrainy została zatrzymana i przebywa teraz w areszcie śledczym. Z policyjnego śledztwa wynika, że kobieta prowadziła rodzinny dom dziecka od wielu lat. Być może, gdyby nie to, że uciekła do Polski przed wojną w Ukrainie, do tej pory nie zostałaby złapana, a dramat kolejnych dzieci trwałby latami. 

Dowiedz się: Uwaga pedofile! Jak rozpoznać, że dziecko padło ofiarą molestowania seksualnego?

Ksiądz pedofil znów przed sądem

Przeczytaj: Wrzucasz zdjęcia dziecka do internetu? Ta afera pedofilska wstrząsnęła mamami na całym świecie

Dopiero w Polsce wyszły na jaw jej przestępstwa

Svietlana P. miała pod opieką dziesięcioro dzieci. Najmłodsze z nich miało 4 lata, najstarsze - 16. W Polsce dostała schronienie z pomocą fundacji i prywatnych osób. Znaleziono im miejsce w hostelu, jednak jak wielu innym uchodźcom, Polacy dalej pomagali kobiecie, w dostarczaniu jedzenia i organizacji życia w Polsce.

To właśnie wtedy na jaw wyszło, że kobieta nie jest tym, za kogo się podaje, choć na zewnątrz grała dobrą matkę, a do swoich mediów społecznościowych non stop wrzucała zdjęcia z podopiecznymi.

- Pojawiła się w rodzinie pani, która opiekuje się innymi dziećmi. To ona zauważyła, że te dzieci dziwnie się zachowują, że mogą być ofiarami przemocy - opisywał prokurator Łukasz Wawrzyniak w rozmowie z mediami. 

Dodatkowo część dzieci zaczęła przebywać w towarzystwie innych osób dorosłych niż matka zastępcza i po niedługim czasie wyznawać poznanym Polakom prawdę o swojej opiekunce. 

Poniżanie, bicie, głodzenie i stręczycielstwo nieletnich

Okrucieństwa, których dopuszczała się Svietlana P., nie mieszczą się w głowie. Zeznania wszystkich dzieci się pokrywają. Były skrajnie głodzone i miały ograniczany dostęp do toalety. Kobieta biła dzieci ciernistymi krzewami, a nawet tłuczkiem do mięsa. Biła je także po intymnych częściach ciała, a chłopców przywiązywała za genitalia do pianina. Dzieci były też poniżane - miały wciskane do ust brudne pieluchy młodszych podopiecznych. 

- Jeden z zarzutów, który prokuratura postawiła Swietłanie P., dotyczy skrajnego niedożywienia białkowo-energetycznego dzieci, które stwarzało realne zagrożenia ich zdrowia i życia. Tutaj już nie mówimy o zwykłym niedożywieniu, ale o skrajnym głodzeniu – podkreśla prokurator. 

Dodatkowym zarzutem jest oddawanie dzieci w ręce pedofilów celem uzyskania dodatkowych korzyści materialnych.

- Wykorzystywała seksualnie część z nich oraz przekazywała je w tym celu innym osobom. Ten przestępczy proceder trwał od marca 2020 roku do kwietnia 2022 roku, a oskarżona uczyniła sobie z niego stałe źródło dochodu - opisywał w rozmowie z mediami prok. Wawrzyniak. 

Dzieci przebywają teraz w bezpiecznym miejscu w Polsce. Prokuratura w naszym kraju nie zgodziła się na wydanie ich stronie ukraińskiej w obawie o ich bezpieczeństwo. Śledczy zgromadzili przeciwko Svietlanie P. twarde dowody. Kobiecie grozi do 15 lat więzienia. Proces obywatelki Ukrainy rozpocznie się w piątek, 19. maja. 

Źródło: PAP.pl